Powoli zaczynam ustawiać dekoracje świąteczne... jakoś tak jeszcze trochę za wcześnie mi się wydaje, choć śnieg za oknem sprawia, że ich obecność jest bardziej usprawiedliwiona niż w poprzednich latach...
Na ławie pojawił się mały kościółek w towarzystwie kulek z pomarańczy nabijanych goździkami i bryłek soli przywiezionych wczoraj z Wieliczki.
Kościółek zakupiłam na blogu bazarkowym MB-VINTAGE i pierwotnie wyglądał tak:
potraktowałam go farbą w sprayu do karoserii samochodowych...
A kule pomarańczowe mają chyba z 6 lat- i cały czas pachną goździkami!! w tym roku zrobię świeże, a jest z tym troszkę roboty, bo całą powierzchnię nabijam gożdzikami- wtedy one konserwują pomarańczę i jest praktycznie wieczna...
Pochwalę się też w końcu pierwszym własnoręcznie wykonanym wianuszkiem z modrzewiowych szyszeczek- jest częścią dekoracji adwentowej:
A teraz obiecany tutek.
Jest to wspaniały przykład współpracy miedzyblogowej- jak pamiętacie wymyśliłam koralikową śnieżynkę, ale nie za bardzo potrafiłam przekazać sposób jej wykonania. I tu na scenę wkracza kry.ma.art, która zgłosiła chęć wykonania takiej instrukcji- zgodziłam się z ochotą, bo Magda jest koralikowym fachowcem a śnieżynka jest naprawdę prosta i może ktoś chce spróbować?
Tutorial do pobrania TU.
Powiem Wam tylko jeszcze , że jutro mój 7-letni Rafciu jedzie na zieloną szkołę... na całe 5 dni!!
Chyba jakoś przeżyjemy? i on... i ja...
serdeczne
♥



