Jak wiecie mam w planach przeprowadzkę do nowej części naszego domku ( dla zainteresowanych posty oznaczone tagiem "domek" a zdjęcia całości domu na samym dole strony) i co jakiś czas pokazuję Wam co się w tym temacie dzieje.Teraz przyszedł czas na kinkiety do łazienki. Ja nie mogę tak po prostu pójść do sklepu i kupić...muszę "cudować". Efektem tych moich poczynań jest to:
Jakiś czas temu zakupiłam dwa używane kinkiety , których kształt był dla mnie idealny.
Pomalowałam je farbą w sprayu na czarno ( mają pasować do łazienki, której kafelki są białe a podłoga biała z czarnymi dekorami o ile pamiętacie).
Całkiem niedawno dokupiłam (na allegro, 5zł szt.) dwa klosze, które są, moim zdaniem, po prostu słodkie, te kwiatki, ta imitacja plisowania... klosze są oczywiście szklane,bo to jednak łazienka...
Ale ponieważ nie był to komplet, nie ma całkowitej zgodności klosza z oprawą i zastanawiam się czy nie podmalować delikatnie samej końcówki klosza przy połączeniu z częścią metalową... Co byście poradziły? na zdjęciu po lewej jest zamalowana ta końcówka - jak lepiej?
Na miejscu docelowym pokażę je jak już łazienka będzie wykończona.
A teraz wnioski z Waszych komentarzy i moich obserwacji co do "koralików z koralików" do pandory.
Mała dygresja: nie wiem czy znacie stareńki skecz Piaseckiego pt.
"Boryna"? jeśli nie to posłuchajcie.
W każdym razie, cytując: jestem inteligentna i się pokapowałam:
pandora i Pandora to nie to samo!!!
Mieć Pandorę- to tzw. wyższa szkoła jazdy, exclusive taki. A bransoletki "typu pandora" to takie młodsze, biedniejsze siostry...stad te Wasze ostrożne sugestie, żeby z tą moją bazą to dać, że może nie do łączenia z charmsami ( tak, tak, już znam to słowo) pandorowymi...
Dobra, człowiek się uczy całe życie.
Wniosek mój jest taki, że jeśli chciałabym obdarować osobę która ma Pandorę, to powinno to być wykonane ze Swarowskiego, toho i srebra, żeby jakoś pasowało...
a ja uparcie zwykłe jablonexy...
i nawet poczyniłam kolejne :
Zrobione wg. wzoru , który podesłała mi na maila
April (dziękuję Ci serdecznie za wszystkie przesyłki♥);
No i oczywiście jestem niereformowalna- piszą o rozmiarach koralików, ale ja muszę po swojemu... no i tak to wychodzi.
Gdzieś na blogu koralikowym przeczytałam, że robienie takich kuleczek jest jak jedzenie chipsów- nie można skończyć na jednym... i to szczera prawda...
Ale ja obiecuję, że to na razie koniec, muszę się zaopatrzyć w szlachetniejszy materiał...
Pozdrawiam serdecznie
♥