A muszę Wam powiedzieć, że jestem beznadziejnie leniwa , jeśli chodzi o sprzątanie.... nie lubię i już.... a wycieranie kurzu to moja pięta Achillesowa....
Ale jest płomyczek nadziei i właśnie o nim chciałabym Wam napisać. Może wyważam otwarte drzwi, może już o tym wiecie, ale co tam- dla mnie to jest objawienie ostatnich tygodni i muszę się podzielić.
Otóż całe życie wycierałam kurze w sposób tradycyjny- sucha szmatka, trzepanie tejże i dalej wycieranie.
Potem próbowałam najpierw na sucho, potem na mokro.... potem zaczęłam używać środków w sprayu tzw. antistatic....
I NIC!!! zawsze po ok. dwu dniach można było na parapetach ( ciemne) pisać.....
Aż w końcu odkryłam to: ( bez żadnego interesu reklamuję...)
Uwierzcie mi, że odkąd zaczęłam go stosować wycieram kurze raz na tydzień!!!
i naprawdę nie musi to być olejek z górnej półki, ten z obrazka się doskonale sprawdza. Jadę nim po wszystkim, łącznie z telewizorem i elementami metalowymi ( w końcu najlepsza do czyszczenia elementów chromowanych jest oliwka dziecięca...) i mam spokój, a wszystko błyszczy się jak asfalt po deszczu. No po prostu cudo!!!
A Wy , jak walczycie z tym cholerstwem? stosujecie olejek? czy tradycja? a może u Was się nie kurzy?????
całuski dla wszystkich
ystin
♥
