Moi mili zaglądacze:

wtorek, 9 kwietnia 2013

o kurzu...czyli porcja moich mądrości ludowych ;-))

Temat powinien już być nieaktualny, bo czas generalnego sprzątania miał był dawno minąć... ale cóż... pogoda choroby itd. sprawiły, że wszystko jeszcze przede mną...
A muszę Wam powiedzieć, że jestem beznadziejnie leniwa , jeśli chodzi o sprzątanie.... nie lubię i już.... a  wycieranie kurzu to moja pięta Achillesowa....
Ale jest płomyczek nadziei i właśnie o nim chciałabym Wam napisać. Może wyważam otwarte drzwi, może już o tym wiecie, ale co tam- dla mnie to jest objawienie ostatnich tygodni i muszę się podzielić.
Otóż całe życie wycierałam kurze w sposób tradycyjny- sucha szmatka, trzepanie tejże i dalej wycieranie.
Potem próbowałam  najpierw na sucho, potem na mokro.... potem zaczęłam używać środków w sprayu  tzw. antistatic....
I NIC!!! zawsze po ok. dwu dniach można było na parapetach ( ciemne) pisać.....
Aż w końcu odkryłam to: ( bez żadnego interesu reklamuję...)


nie sama oczywiście, bo nigdy by mi do łba nie przyszło używać olejku na kurz.... a jednak!!!
Uwierzcie mi, że odkąd zaczęłam go stosować wycieram kurze raz na tydzień!!!
i naprawdę nie musi to być olejek z górnej półki, ten z obrazka się doskonale sprawdza. Jadę nim po wszystkim, łącznie z telewizorem i elementami metalowymi ( w końcu najlepsza do czyszczenia elementów chromowanych jest oliwka dziecięca...) i mam spokój, a wszystko błyszczy się jak asfalt po deszczu. No po prostu cudo!!!

A Wy , jak walczycie z tym cholerstwem? stosujecie olejek? czy tradycja? a może u Was się nie kurzy?????

całuski dla wszystkich
ystin



sobota, 6 kwietnia 2013

Dzieła Ewy

Muszę się pochwalić, co zrobiła dla mnie Ewunia z Zakątka Dzieciątek- piękne Zaproszenia, Podziękowania i karteczki na stół ( wizytówki) w związku z I-szą Komunią Rafcia.
Kolorem przewodnim, jak widać,  jest zieleń:







Ewuniu, dziękuję bardzo!!!

Aż nie mogę uwierzyć, że to już za miesiąc... mam tylko nadzieję, że śniegu nie będzie....

Pozdrawiam serdecznie
ystin


wtorek, 2 kwietnia 2013

Garażowo- piwniczne skarby (śmieci....)

Już w domku, po jak zwykle wyczerpującym wyjeździe świątecznym ( łącznie ok. 1200 km w  4 dni...).
Było oczywiście miło spotkać się z rodzinką i znajomymi, a w tym roku jeszcze, gnana moją niedawno rozkwitłą miłością do stylu vintage, pogrzebałam w tatowym garażu i bratowej piwnicy...
no i wygrzebałam przedmioty, które dla wielu są śmieciami, dla mnie natomiast są  budzącymi zachwyt skarbami...

Miłośniczki słodkiego shabby chic i pastelowo- białych wnętrz proszone są o zamknięcie oczu ;-)).

Na pierwszy ogień nich idzie stary ( około wojenny) minutnik z tatowego garażu- w pełni sprawne urządzenie, oznajmiające upłynięcie 30 min delikatnym dzwonieniem:


Powiesiłam go w holu i śmiejemy się z mężem, że będziemy niektórym gościom odliczać czas pobytu...



Udało mi też wypatrzeć w piwnicy mojej bratowej ( pozdrowienia, Hanuś- Adelajdo, proszę przekaż mamie :-))) słój; ogromny, stary, apteczny chyba:


Jak widać natychmiast odegrał rolę dzbanka...

W tejże samej piwnicy natrafiłam na piękny stary futerał do aparatu lub kamery- niestety pusty....:



Zawisł w wiatrołapie , wzbogacając kolekcję:


W tatowym garażu wyszperałam też starą poziomicę ( tzw. waserwagę), która na razie stanęła na parapecie ( trzyma poziom!!!), ale chyba zmieni miejsce:


A na koniec już maluteńka zagadka, bez nagród, od tak, dla satysfakcji.

Znalazłam takie coś:

Pytanie oczywiście jest z gatunku: CO TO JEST?

Dla ułatwienia dodam, że to jest tylko część, i normalnie występuje w parze...

u mnie ustawiło się w kibelku na boazerii:



Mam jeszcze kilka takich skarbów, w tym jeden naprawdę duży ( dzięki Moniś raz jeszcze), ale muszą poczekać, bo ich prezentacja wymaga oprawy....

Obiecałam sobie, że już nic nie będę pisać/mówić o tym co za oknem, wiec tylko serdecznie Was wszystkich pozdrawiam życząc spokojnego poświątecznego tygodnia

całuski
♥♥♥
j.

środa, 27 marca 2013

plany wzięły w łeb...

Kto przewidział, że na koniec marca będzie leżał taki śnieg????
Mieliśmy, jadąc do Rodzinki na Święta zabrać krzesła , które kupiłam już jakiś czas temu na allegro i są do odebrania pod Wrocławiem... ale w tym celu mieliśmy jechać dużym autem, które jest na letnich oponach!!! przecież nie wybiorę się z dwójka dzieci w góry na letnich!!!
No nic, krzesła będą musiały poczekać do wakacji...na szczęście mogą..

No i okazało się, że od jutra już nie ma szkoły! było to dla mnie zaskoczenie, bo w sumie dlaczego??
Zdecydowaliśmy wiec, że jedziemy już jutro! dzieciaki się ucieszą i dziadkowie też.
Okna nadal nie umyte, ale jestem chora od ponad dwu tygodni- nic dramatycznego- kaszel, ZBCC- więc nie mam ochoty fikać po parapetach , w towarzystwie padających płatków, bynajmniej nie kwiatowych....

Tak wiec w ostatnim poście przed świętami, życząc wszystkim Wam miłych i spokojnych, pokazuję szybciutko ostatnią dekorację świąteczną: branka- świecznik, którego nabyłam w szpejowni za całe 6 PLN. Troszkę go podrasowałam i jest:


Baranek jest z grubego kawałka drewna, pobieliłam go i przetarłam, nakleiłam też dwa wydziurkowane paseczki.
Baranki to chyba jest taki uniwersalny symbol- i na Wielkanoc i na Boże Narodzenie...



Stanął w towarzystwie nieodzownej rzeżuchy, posianej w tym roku w koronie ( nauczona zeszłorocznym doświadczeniem nie poskąpiłam ziarenek tym razem i mam bujny łan...).

I to już wszystko,
do zobaczenia po Świętach,
 mam nadzieję, że już w bezśnieżnej scenerii...
całuski
ystin


PS. moje specjalne ciasto, o którym pisałam w poprzednim poście wyszło takie sobie, na pewno nie nadaje się do fotografowania. Specjalne w nim było to, że to ciasto przechodnie, tzw. chleb z Watykanu, który piecze się  raz w życiu, przekazując zaczyn dalej....podobno  ma spełniać życzenia... ja traktuję to bardziej jako zabawę i przekazanie dobrych myśli , uczuć ludziom, których się lubi i którym się dobrze życzy... i przy tym zostańmy♥

niedziela, 24 marca 2013

uratowana skrzynka

Szperając ostatnio  za czymś w piwnicy natknęłam się na starą, brudną, drewnianą  skrzynkę...
a że lubię skrzynki, wiec nie mogłam jej biduli tam samej zostawić..


Wyglądała tak:




Zafudowałm jej pełne spa: ciepłą kąpiel, peeling w pianie, wygrzewanie z dosuszaniem, wygładzanie, natłuszczanie woskiem, polerowanie...

Dostała tez kółka z odzysku i teraz wygląda tak:




zajęła miejsce poprzedniczki, która została oddelegowana do innych zadań:


 
 
 
 
Taki recykling to naprawde fajna rzecz. Wszystkich którym leży na sercu ekologia, zapraszam do odwiedzenia strony ekotaniej.pl.
 

A teraz z innej beczki ( skrzynki...pocztowej!!)
Objawiała mi się ostatnio nowa członkini Knuj-knuj-klanu, przysyłając niespodziewaną niespodziewajkę:
 
czyli komplet pięknych kartek-jajeczek- jest nią agajka z bloga serdecznedrobiazgi- bardzo Ci Aguś raz jeszcze dziękuję, zaskoczyłaś mnie totalnie!
 
Jedna karteczka już pomknęła w świat, stąd na zdjęciu tylko 5!
 
 
A teraz zmykam,bo muszę się zabrać za pieczenie- rzadko to robię i nie wiem czy wyjdzie, ale to bardzo specjalne ciasto... może uda mi się jakąś relację uskutecznić....?
 
całuski serdeczne
ystin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...