Moi mili zaglądacze:

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sypialnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sypialnia. Pokaż wszystkie posty

piątek, 30 września 2016

wytwór szydełkowy

żadne tam cudo, dobrze znana koszo-torba ze sznurka konopnego.



Dumna jestem, że w końcu się udało- zaczęłam ją mniej więcej o tej porze w zeszłym roku, miała być torbą na brzydką donicę.... w miedzyczasie kwiat przesadził się do innej, nieco ładniejszej , i nie trzeba było jej okrywać, wiec torba straciła rację bytu...

 ale zostałam lekko zainspirowana obrazkiem z pinteresta, o tym:


 i postanowiłam ją dokończyć.

 Ta moja w formie wiszącej wygląda tak...:





może jednak powinny być dwie?
W każdym razie jest, kolejna rzecz dokończona :-)

Ha!! coś się dzieje...

całuski
ystin

piątek, 13 lutego 2015

Znowu: małe a cieszy ;-))

Po reorganizacji domu w związku z pobytem moich rodziców, po upchnięciu biurek do sypialni, przychodzi czas na spełnianie małych marzeń.
Pierwszym była ta tablica, a teraz ziściło się kolejne: lampka nożycowa♥.

I choć nie jest to designerski ( bo takich u mnie nie uświadczysz z przyczyn finansowych) ani zwykły sklepowy ( bo z takimi też rzadko, z racji przekonań) ani nawet nie oryginalnie vintage'owy (trudno osiągalne i niestety też cenne)  projekt, to jestem z niego bardzo zadowolona ;-).


wprawne oko natychmiast  zorientuje się z czego powstała:

nożycowa podstawa od ikeowskiego lustereczka FRÄCK:
lampka też z IKEA, ale niestety nie ma jej już w ofercie, więc trudno mi pokazać ( to była lampka na takim klipsie...)

Połączenie obu tych , mocno już wysłużonych elementów ( lusterko  było zbite z jednej strony, lampka nieco pogieta....) zaowocowało właśnie  spełnionym małym marzeniem, które zawisło oczywiście przy moim biurku i znakomicie sprawdza się w pracy, z racji dużej swobody manewrowania kierunkiem światła:



teraz trochę technicznie: żeby połączyć oba elementy małżonek zastosował tylko jedną , dodatkową, wygiętą blaszkę z dwoma otworkami na końcach. O tę, którą wskazuje strzałka:


Potem już tylko wiercenie w ścianie, przykręcanie i voila!!



Można?

Można!!!


A dzisiaj śniło mi się, że wygrałam w jakiejś sklepowej loterii 79 900 zł!!! przydałoby się, bo jak pamiętacie ciągle przed nami remont starej części domu....
I w tym śnie pomyślałam sobie, że jadę natychmiast zamówić wymarzoną kuchnię, której projekt od roku dopracowuję sobie dzięki  programowi ze strony IKEA...
taaaa....
domu nie ma, pomieszczenia na kuchnię  nie ma, ale kuchnia ma być!!!

snów proroczych nie śnię... niestety ;-))


miłego słonecznego weekendu Wam życzę
całuski
ystin

PS. a w niedzielę wyniki candy ;-)

czwartek, 29 stycznia 2015

słonecznie żółto :-)

Czwartkowe popołudnie...










 i to nie ja prześwietliłam te fotografie ;-)).
 A forsycję przyniosłam ze śmietnika- mąż robił porządki w ogrodzie, podciął i tak sobie leżała bidulka... zaopiekowałam się nią a ona się odwdzięczyła. I mam słoneczną wiosenkę w środku zimy !

całuski
ystin

wtorek, 13 stycznia 2015

Moje miejsce pracy

Myślałam już, ze dam Wam spokój z pokazywaniem przemeblowań, ale ponieważ ziściło się moje małe marzenie i  muszę się nim pochwalić to przy okazji pokażę też moje biurko w nowym miejscu, czyli w sypialni.

Spełnionym marzeniem jest stara, PRL-owska tablica z jakiejś fabryki. Nie było łatwo, bo albo są teraz podróbki, albo ceny dość wyśrubowane. A tu proszę - i oryginał, i niedrogo i jeszcze jak adekwatnie!!!:


Pisałam już, że biurko stoi za drzwiami w sypialni, bo mam na nim często wielki bałagan, więc ta tabliczka pasuje jak ulał.

Do zdjęć oczywiście zrobiłam porządek, ale normalnie to syfioza jest wielka ;-))


Półeczka jest zdobyczna, wcześniej nie było dla niej zastosowania, a tu nawet się sprawdza:


Stare pożydowskie i pokancerowane lustro, stary budzik, pojemniki do sterylizacji.... ot moje ulubione śmieci...

No i w końcu mam drukarkę laserową ( poprzednia, atramentowy brother, odmówiła współpracy z powodu zapchania się głowic... koszt wymiany przewyższał cenę tej obecnej- używanej oczywiście, z firmy znajomego, wiec się nie zastanawiałam za długo...), będę mogła spróbować transferów...może tym razem wyjdą....


A jak ten kącik wyglądał wcześniej można przypomnieć sobie TU.( oczywiście, że było ładniej... niestety upchnięcie dwu biurek do sypialni nie było moim marzeniem, ale... takie życie...;-)

Chyba wzbiera we mnie potrzeba jakiejś tfu-rczości... jak widzę ile rzeczy Wy robicie, to mnie rączki świerzbią... tylko ten czas....

całuski
ystin

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Przemeblowanie. vol.1

Stało się.
Dom uległ totalnej reorganizacji.
Babcia z Dziadkiem zostali zainstalowani w salonie, więc salon został przeniesiony do górnego holu, tzw. biurowego.
Biuro musiało wiec zostać wpasowane w naszą sypialnię. I od pokazania tego miejsca zaczynam, bo ono już jako tako wygląda.


Najbardziej cieszy mnie fakt, że dzięki ustawieniu pod oknem biurka nie ma już takiego gołego grzejnika na widoku.



Biurko jest mężowe i muszę się pochwalić, że jest to moja pierwsza przeróbka meblowa, wykonana blisko 10 lat temu, gdy blogowanie nikomu się jeszcze nie śniło :-))
Decyzja, że to jego biurko stanie pod oknem wynika z prostego faktu: u mnie na biurku jest zawsze wielki "syf" wiec , żeby tak od progu nie kłuło to w oczy, moje biurko będzie za drzwiami po prawej stronie....

Sporo dodatkowych mebli musiało zmieścić się w tej sypialni ( dwa biurka, regał, szafki, półki, wielka drukara!!) wiec trzeba było nieco zagęszczać.... 
 I jak widać poniżej, regał jest naprawdę zawalony , nie dokonałam tu żadnej "stylizacji "- jest jak jest, nie ma co ukrywać....


Komin grzecznie przyjął zmianę dekoracji  i muszę przyznać, że  moje łyżeczkowe lustro nawet się wpasowało...( Matka Boska wisząca tu wcześniej zawisła na starym miejscu lustra w salonie-sypialni Dziadków z oczywistych względów ;-).

Drugą fajną rzeczą, która mam dzięki tym przenosinom to stary wieszak, który  czekał na lepsze czasy i miejsce:

Mogę sobie w końcu duperelki wieszać- tu jak widać już nieco bardziej świąteczne.


Największe zagęszczenie mebli jest po drugiej stronie łóżka, i choć nie lubię za bardzo takich liniowych ustawień ( wolę jak meble mają swoją przestrzeń ...) to inaczej nie dało rady:




Nie wiem, czy odważę się Wam pokazać moje biurko, jak już tu stanie ( na razie jeszcze na swoim starym miejscu, bo trzeba poprzeciągać kable telefoniczne i internetowe) ale może , zanim nabałaganię to uda mi się jakąś fotkę pstryknąć.

Sypialnia zrobiła się mniej przestrzenna (jak wyglądała wcześniej możecie sobie przypomnieć TU) ale, jak twierdzi mój mąż (i bardzo mi miło z tego powodu) nabrała charakteru przy czym nadal  wygląda przytulnie....

No i to tyle na ten poniedziałkowy poranek - choć Wy pewnie zobaczycie to koło wtorku ;-((. 


całuski
ystin

sobota, 22 marca 2014

druga strona sypialni, globus i papierowa torba.....

Żeby już zamknąć temat sypialniany  pokażę Wam drugą stronę sypialni.
Będzie trochę zdjęć, więc Ci co mają już jej dość są zwolnieni z oglądania :-)))

Niektóre z Was pytały w komentarzach, co zrobiłam z białą skrzynią ( z tego posta), która stała w nogach łóżka... otóż zamieniła się miejscami z sofką i teraz stoi tu:



Pokazując poprzednio złote abażurki lampek nocnych  ( TU ), mówiłam, że jeszcze coś złotego się pojawi: jest to kamienna głowa faraona Tutenchamona ( na parapecie), którą przytachałam własnoręcznie z Egiptu... i gdyby była naprawdę z kamienia, to by taka została, ale ponieważ fachowiec stwierdził, że to barwiony odlew z mieszanki betonopodobnej ( szlag, szlag, szlag!!!) nie było mi żal machnąć ją sprayem ( ale nie mam pewności, że taka już zostanie ;-)):


Dzięki ustawieniu skrzyni pod ścianą ( w miejscu przyszłej kozy, stąd ten fragment cegły na podłodze...) mogłam sobie na niej durnostojek nastawiać:


 
butla po winie ( czyszczenie wykonane drobnym żwirkiem  z wodą z płynem do naczyń: wsypujemy żwirek, dolewamy troszkę płynu i wody, korkujemy  butlę i  poruszamy nią kolistymi ruchami, żeby żwirek starł wszystkie naloty- wylewamy i mamy butlę "czystą jak panna młoda" ...;-))
dwie miseczki czarno-złote z Jyska i modny ostatnio globus na podrasowanym nieco czarną farbą stojaku ( pierwotnie był taki plastikowo-żółto-złoty).
 
Pobawiłam się także z biureczkiem i jego otoczeniem:
 
 
 
Jak widać zdjęłam kontrowersyjny wieszak ( był pokazywany TU), a jego miejsce zajęła siatka na zdjęcia, moja wariacja nt "pele-mele" ( pisałam o niej TU):
 
 
W jej rogu zawisł stary termometr- moja niedawna zdobycz:
 
 
Na biurku postawiłam też moją druga wariację, tym razem na temat "Le sac en paper" ( jestem tak podatna na "nowinki"....;-))
 
 
 
 
A tak to wygląda z szerszej perspektywy:
 
 
Chciałabym jeszcze tylko bardziej wyrazistą lampę ( wróciłam do starego abażura) ... coś wymyślę,na pewno....poszukiwania na pewno rozpocznę TU!!
 
 
 
KONIEC!!!
 
całuski
ystin
♥

czwartek, 13 marca 2014

ciag dalszy sypialni czyli historia jednego abażuru...

Rozochocona Waszymi zachwytami nad poduszkami shiborii ( i, co tu dużo mówić,  zaskoczona totalnie prawie stu procentowym poparciem dla pozostawienia krzesełka w kolorze różowym ;-), choć może niekoniecznie w tym miejscu...), postanowiłam kontynuować temat kolorystycznej metamorfozy sypialni.

Dzisiaj popastwimy się nad abażurami lampek nocnych...
Ostatnia wizyta w IKEA zaowocowała zakupem dwu przecenionych lampek stołowych z papierowymi abażurami ( cena 9,99!), które to ( same abażury) zamontowałam na posiadanych nóżkach lampek:

( kupiłam, bo raz, że z granatem, dwa, że dają pole do manewru , trzy, że tanie! te wystające u dołu elementy, to nóżki do postawienia lampy na stole, bo ona z założenia taką stołową jest....mocno rażą?? zmuszać małżonka do obcięcia???).

Najpierw wymyśliłam, że je okleję turkusowym materiałem...( tym samym co poszedł na poduszki.... ależ wyglądały okropnie!!!:


tak jakoś pospolicie i babcino- nie pasowały mi....

Oderwałam wiec materiał i ozdobiłam abażury wycinanymi z bibuły "serwetkami "  ( ta technika nazywa się kirigami i można w sieci znaleźć sporo inf. na ten temat- polecam- a poza tym znamy je z naszych rodzimych, ludowych wycinanek):

naprodukowałam trochę serwetek ( popuszczając wodze fantazjii):


i przykleiłam na modge podge do abażura:



było nieźle, ale trochę za pstro moim zdaniem...

 no i tu dochodzimy do kulminującego momentu....





Złoty spray!!!


No wiem, że mam chyba jakąś obsesję z tym kolorem.....gdyby mi ktoś kilka lat temu to przepowiedział, puknęła bym (GO!!!) w głowę, i to mocno!

Wiem, że złote akcenty są teraz bardzo modne, i pewnie moja miłość ma wiele wspólnego z inspiracjami w sieci, ale na usprawiedliwienie się dodam, że pierwsze "złoto" pojawiło się u mnie  wraz z tym chryzantemowym lustrem, a było już ponad rok temu.....

Dobra, do brzegu...

Oto lampka/i w złocie:







Psiknięcie zostało wykonane na wycinanki, więc, efekt nocny jest trochę zachowany, tzn. widać je spod pozłotki :-)):



No i w końcu mamy sofę, sprawczynię , która stanęła przed łóżkiem w całej swej granatowości:




Co o tym myślicie? Może być??
Nie krępujcie się, jak wiecie u mnie można śmiało krytykować ( tylko bez wulgaryzmów proszę ;-))).

Na koniec jeszcze mały kolaż z metamorfozy lampki:



no i tyle ;-))

całuski serdeczne
ystin


Oczywiście najprostszą drogą do nowego abażuru, czy nowej lampy jest jej zakup, np.
 TU.


Nie zapominajmy także o oszczędzających energię  i długowiecznych żarówkach LED do kupienia TU.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...