Moi mili zaglądacze:

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą święta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą święta. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 grudnia 2014

Szyszkula

Moja miłość do kul wszelkiego rodzaju była tu już niejednokrotnie wspominana, więc chyba Was nie zdziwi kolejny wytwór w tym temacie :


Tym razem jest to styropianowa kula oklejona pojedynczymi łuskami szyszki sosny czarnej. Od razu przyznam się, że pomysł nie mój, widuję takie na pintereście i zapragnęłam swojej własnej.
Troszkę roboty jest, bo najpierw trzeba pozyskać duże szyszkowe łuski ( polecam odrywanie kombinerkami) a potem trzeba je równiutko poprzyklejać klejem na gorąco ( sezon na poparzone paluchy uważam za otwarty!!!). Ale warto, bo efekt jest!



Wygrzebałam też zeszłoroczną ( a nawet starszą!) choinkę z książkowych kartek:


 Mam w planach jeszcze jedną nietypową ozdobę świąteczną, ale nie wiem, czy zdołam...
trzymajcie kciuki.

całuski
ystin
♥

wtorek, 2 grudnia 2014

Kalendarz adwentowy

Prawie taki sam jak w zeszłym roku.
też na kijaszku, i w tym samym miejscu powieszony.
Torebeczki tym razem ze zwykłych,  brązowych kopert, sznurek konopny, numerki drukowane...
Zawartość słodka oczywiście.



Przy okazji wspomnę tylko, że mój domek przeżywa w tej chwili totalną reorganizację, pomieszczenia zmieniają funkcje...  np. tu już nie ma kanapy granatowej tylko biała.....inaczej ustawiona...bo tu, zamiast holu biurowego, będzie teraz salon...:-)
Jak cały proces się zakończy oczywiście pokażę co nieco...choć generalnie wszystko ulega zagęszczeniu w związku z instalacją rodziców w salonie....który oczywiście nie będzie już salonem, tylko sypialnią.... trochę mi niektórych miejsc szkoda, ale cóż... takie życie.... przynajmniej coś się dzieje, jest okazja do zmiany dekoracji ;-))

A tymczasem ostatni rzut oka  na kalendarz:



No i biorę się za ozdoby na kiermasz szkolny... ale to jak już wszystko przemebluję ;-))

całuski
ystin
♥

sobota, 8 marca 2014

Cała prawda o 8. marca....



 Dzień ten jest kontrowersyjny... z wielu względów... dlatego myślę, że naprawdę warto poznać prawdziwe jego pochodzenie..
Informacje  znajdziecie na blogu Ani , o TU.

Przyznacie, że w tym kontekście debaty , czy powinno się go obchodzić czy nie, stają się nie na miejscu?

Pomijając te historyczne konotacje , osobiście uważam, że każdy powód do świętowania jest dobry, że  nie należy koncentrować się na fałszywości "miłego zachowania w ten jeden dzień",   tylko oczywiście być dobrym i kochającym ciągle a  takie dni traktować wyjątkowo ( w końcu nie da się żyć obdarowując się kwiatami i prezentami codziennie...;-)).

Dlatego z radością przyjęłam od męża kwiaty teraz: ( stoją w zwykłym słoju po ogórach, a jeśli chciałybyście mieć taki trochę niezwykły, szybką metamorfozę w oryginalny wazon możecie zobaczyć TU u Małgosi z FortFoxArt):


 i wcześniej,  14. lutego:


zwłaszcza, że były dodatkiem do tych dwu ślicznotek:



które stanęły na szafie w wiatrołapie:


( niezbyt ostre mi to zdjęcie wyszło....).
A ponieważ nie widać dokładnie, to wspomnę tylko, że z jednej strony szafy ( lewej) stoi pojedyncza stara drewniana narta a z drugiej.... równie stara drewniana kula inwalidzka.... mówię gościom , że to taka naturalna konsekwencja....;-)) ( obie rzeczy dostałam od Ani i Mr.P)

A na koniec już coś do śmiechu u Klarki. Polecam,  panowie są naprawdę super!

całuski serdeczne
ystin
♥

piątek, 27 grudnia 2013

i po....



tyle zostało z kalendarza adwentowego....



sam kij tak mi się jednak podoba w tym miejscu, że muszę wymyślić coś do powieszenia zamiast... nawet już coś mi świta....

Zamiast wieńca adwentowego na stole postawiłam taką prostą dekorację:


Przy okazji wykorzystałam dwa żeliwne świeczniki kupione po 5 zł za sztukę w trakcie buszowania po śmieciach ( wtedy gdy kupiłam też TO lusterko...).


Na tej samej sesji zakupowej nabyłam tacę (  10 zł) :


która wzięła udział w kolejnej kompozycji.

Niestety światełka- gwiazdki, kupione w Pepco, szybko zakończyły swój żywot ( może miałam trefny komplet...;-(() i zamiast takiego widoczku:


musiałam stworzyć taki:

tu wskazówka dla tych, którym te światełka też się kiedyś przepalą ( a są niewymienne):
zdjęłam same plastikowe gwiazdki ( trzeba delikatnie wykręcić ciągnąc za kabelki, najlepiej używając małych kombinerek...) i nałożyłam je na końcówki gałązek...

Są gwiazdki??? są!!


Na koniec powiem Wam jeszcze tylko, że chodzi mi po głowie zmiana w salonie... nie wiem, czy nie czas na coś innego, zamiast TEGO obrazu....

może coś takiego?

albo to:

Jak wiadomo z kotem mi nie wyszło, ale ta wersja jest cudna:


To wszystko są fototapety, więc trzeba dobrze przemyśleć taką zmianę...
A ilość możliwości powala: zaglądnijcie TU.

 a może taką lampę:



Obłędna jest.... reszta cudek TU

A może zdecyduję się na półkę?? okazało się bowiem, że nie mam w domu ani jednej półki ( takiej wiszącej na ścianie....) a przecież są takie modne teraz... hm.... czyżbym została w tyle????

miłego weekendu i dochodzenia do siebie po świątecznym obżarstwie
całuski
ystin
♥



poniedziałek, 23 grudnia 2013

♥ ♥ ♥


Jak ten czas zleciał... "wczoraj" przecież zrobiłam kalendarz adwentowy, a tu jutro zostanie zerwana ostatnia torebeczka...
Nie pozostaje mi nic innego, jak szybciutko złożyć Wam życzenia ciepłych i  rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia, i dobrego Nowego Roku!!

( już trzeci rok mam na choince papierowe ozdoby- te same!!- jakoś udaje mi się je przechować bez większych szkód)
A na koniec pokażę tylko jak wykorzystałam gwiazdy z patyków ( przepis TU):


Owinięte światełkami zawisły symetrycznie na ganku.

I to chyba na tyle; pierniczki upieczone,  okna umyte (częściowo ;-)), dzisiaj jeszcze robię śledzie ( oczywiście słodko korzenne, mój autorski przepis TU), jutro barszczyk, pierogi,  karp i... siadamy...

Najpiękniejszy dzień roku już jutro!!!

całuski
ystin
♥


PS. to pierwsze zdjęcie, z chłopakami, było w tym roku na naszych kartkach świątecznych. Ja niestety  nie zapałałam miłością do scrapek, więc muszę jakoś inaczej sobie radzić:-))

środa, 18 grudnia 2013

ostatnie ozdoby

To zdecydowanie ostatni post o szyszkowych tworach, bo ileż można...

Razem z choineczkami szyszkowymi na kiermasz powstał też szyszkowy wianek na drzwi:


 dość ascetyczny, nie oszukujmy się...


 zastanawiałam się więc czy znajdzie nabywcę..
okazało się. że i owszem i na dodatek dziewczyna, poznając, że to mój wyrób poprosiła jeszcze o małą szyszkową choineczkę na stół , srebrną...

A że szyszek mi  trochę zostało, nie wzbraniałam się szczególnie i powstała taka ozdoba:



do kompletu zrobiłam jej  małe srebrne szyszeczki:






Mi zostało jeszcze mycie okien ( nie cierpię!!!!) i pieczenie pierniczków- dość późno w tym roku, bo u Was już pierniczkami pachnie...  tak jakoś nie mogłam się z dzieciakami zebrać... ale upieczemy na pewno!!


całuski
ystin
♥

poniedziałek, 16 grudnia 2013

miseczka i lustereczko


Mikołajki już dawno za nami, a ja jeszcze nie napisałam co dostałam: najważniejszym prezentem był powrót mężusia ze szpitala- i choć był jeszcze słabiutki i stękający, to najważniejsze, że był ♥♥♥.

Ze szpitala odbierałam go po południu, a rano, w ramach Mikołaja, wybrałam się na śmieci ( Roban- moja ulubiona sieć SH- ma w Krakowie także odłam meblowo-wyposażeniowo-duperelowy i baaaardzo lubię tam zaglądać).
 I tym razem wyszłam z kilkoma łupami, ale wspomnę na razie o jednym, tytułowym lustereczku...

Już prawie kończyłam polowanie, gdy wśród ramek wygrzebałam to stare maleństwo:





tafla nieco poczerniała:


ramka odrapana na rogach  i z dziurami po kołatkach...

a na dodatek na bokach dziwne wystające metalowe cosie...


i to te pręciki natchnęły mnie pomysłem: wieszamy na łańcuszku!!!



łańcuszek dobrałam wśród przecenionej dodatkowo o 50% śmieciowej biżuterii i  tak za 13,50 ( lusterko za 6zł, łańcuszek za 7,50 - i  został mi jeszcze wisior do noszenia, bo nie cały łańcuszek zużyłam...) mam nowe lustereczko - a kto mnie czyta dłużej wie, że lusterka to moja miłość ( nieodwazjemniona, bo one mnie jakoś  nie kochają szczególnie...)


Lustereczko zawisło tu:



dopełniając kolorystycznie kompozycję z moim nabytkiem z normalnego sklepu, czyli drugą tytułową rzeczą- miseczką.

Tym  normalnym sklepem jest Jysk.
Baaardzo rzadko tam bywam ( chyba nie skłamię, jeśli powiem, że to był mój drugi raz... no może trzeci...) a teraz wybrałam się z powodu pewnego candy, gdzie  do wygrania była cudna, złoto-czarna, metalowa miseczka ... ( nie pamietam gdzie to było, jeśli wiecie, dajcie znać, wkleję link!)

Na candy się nie zapisałam, ale czytając komentarze pod postem trafiłam na inf., że to miseczka z Jyska właśnie- no i wiedziałam już gdzie muszę się wybrać!!

Miseczki kupiłam sobie dwie, po 9,95/szt.( co za cena!!!)

Tu miseczka w zbliżeniu w kompozycji bardziej natur ( z szyszkami i gałązkami modrzewia):


A tu świąteczny  glamour: do szyszek dołączyły złote i srebrne bombki, sztras.... ( tylko taca zardzewiała... no ale takie zestawienie akurat u mnie nie dziwi, prawda?...)




ale mnie wzięło na to złoto...

A Wam  która wersja bardziej się podoba?

Uwierzycie, że w tym roku nie mam w ozdobach ABSOLUTNIE NIC czerwonego...

Może odbiję sobie w przyszłym  :-)))

Całuski
ystin
♥

piątek, 13 grudnia 2013

Choineczki biur(k)owe i nie tylko.

Takie właśnie do postawienia na biurku, w domu lub biurze...


zrobiłam kilka, bo pójdą na kiermasz świąteczny w szkole.
Znowu lekkim kiczem zapachniało, no ale jak już się zgodziłyśmy w poprzednim poście-  na święta dozwolone:-)).

( po prawej stronie zapakowane )

Ten typ dekoracji też już dobrze znany, jedyne czym mogę się pochwalić, że moje, to wymyślenie podstawy: jest to mianowicie pocięty na plasterki palik ogrodniczy, używany do podtrzymywania drzewek. Małżonek już w domu, na chodzie, więc to on tym razem dokonał plasterkowania na kajzydze:


ja tylko zajęłam się polerowaniem ( tu przy okazji mój prezent na 20 rocznicę ślubu- szlifiereczka oscylacyjna- moja ukochana! pod choinkę zażyczyłam sobie - jak każda elegancka kobieta- pistolet do farby....:-))))

Choineczki nie wszystkie ozdobione- ja jednak wolę takie sote:



albo białe:




Na oknie malutka girlanda ze sznurka i gwiazdek -przepis Agnethowy-TU.
 Ale o gwiazdkach w moim  domku to będzie jeszcze osobny post, bo tyle się tego namnożyło...:-))).

A teraz zmykam do prasowania, bo dłużej nie mogę odkładać...

całuski
ystin
♥

wtorek, 10 grudnia 2013

trochę kiczu na święta dozowlone, prawda???

Żeby nie było tak ascetycznie, minimalistycznie i prosto, pojawiała się u mnie  kolorowa, lekko kiczowata choinka...
ale oczywiście nie taka zwykła, tylko z szyszek świerkowych:



Zrobiłam ją już teraz, bo zalegające szyszki denerwowały  wszystkich...

Sposób na taką choinkę jest doskonale znany i wielokrotnie opisywany, wiec krótko:
do podstawy z drewna ( stara stopa od drewnianej lampy) przymocowałam stożek z kartonu i zaczęłam dookoła przyklejać szyszki:


Oczywiście użyłam kleju na gorąco.

Choinka jest dość duża ( ma   pół metra wysokości) i zużyłam na nią  blisko 100 szyszek.

Stanęła w saloniku:



Ledowe lampki mają kilka opcji świecenia ( migotania), ale ja nie jestem w stanie znieść nic innego niż światło ciągłe...

A Wy? lubicie mruganie, falowanie, gaśniecie lampek czy nie?


Przy okazji, bo w końcu trochę wśród tych roślinek siedzę, chciałabym Wam pokazać jakimi szyszkami dysponujemy, bo czasem może się  to mylić.


Najbardziej nadające się do naszych handmadowych celów są oczywiście szyszki sosnowe ( 1-5)-  najtrwalsze ze wszystkich, głównie dzięki bardzo  twardym łuskom wspierającym. Mają  gruszkowate lub beczułkowate kształty i mogą mocno różnić się wielkością w zależności od gatunku. Z naszych  ogrodowych okazów mam:
1- sosna żółta
2- sosna czarna
3- sosna chińska
4- sosna górska ( kosodrzewina)
5- sosna zwyczajna ( pospolita)

Pozycja nr 6 to szyszka świerka pospolitego- jak widać, szyszki świerkowe są spore, długie, kształt jest mocno wrzecionowaty, a łuski są dużo delikatniejsze niż sosnowe,  i chociaż dość twarde to po wyschnięciu często się kruszą przy mocniejszym dotyku.

Nr 7 to szyszka jodłowa ( tu jodła balsamiczna)-  szyszki jodłowe  praktycznie nie nadają się do produkcji ozdób z prostego powodu- przeważnie jeszcze na drzewie odpadają im łuski ( w kształcie talerzyków) i na gałązkach zostaje to:


Goły trzpień - oś szyszki.

Nie można zapomnieć oczywiście o ślicznych, malutkich szyszeczkach modrzewiowych, które do wszelkich ozdób są wręcz stworzone. Nie są co prawda tak twarde jak sosnowe, ale nie są też tak kruche jak świerkowe.
Tu na zdjęciu w porównaniu z szyszką sosny żółtej:


Oczywiście jest jeszcze kilka drzew iglastych takich jak : choina kanadyjska, daglezja  wytwarzających szyszki, ale chyba nie macie ochoty na takie wywody, opisałam tylko te najpopularniejsze.


Uwielbiam szyszki w każdej postaci- najbardziej naturalnej. Suszę je na kaloryferach i słucham jak trzeszczą przy otwieraniu, a ich "dupki"... no same zobaczcie:


takich rozetek nikt nie powtórzy... natura jest zachwycająca, prawda?



No i gdzie ta zima? Wczoraj cały dzień padał deszcz....fe.... ale dzisiaj zapowiada się słoneczko, więc nie jest źle :-)))

całuski
ystin
♥

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...