Moi mili zaglądacze:

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zawieszka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zawieszka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 1 grudnia 2012

Egzotyczne czekoladki i kilka słów o malżenstwie...

Żeby nie było za długo- kolejny wytwór w ramach prezentów zamówionych przez znajomą: tym razem wisior i malutkie klipsy (tak!!) w tonacji brązu z nutką egzotyki.

Wisior ma  7 x 5 cm, miedzianą krawatkę, zawieszony jest na trzech sznureczkach z sutaszu. Zapięcie ma niewielką regulację, długość razem z zawieszką ok 65 cm.


Klipsy- po raz pierwszy w mojej karierze- są wyjątkowo malutkie- 2,5 x 3 cm.

I komplet:
Mam nadzieję, że się spodoba...


A teraz obiecane refleksje małżeńskie. Nawet nie tyle refleksje , co cytaty z książki, o której już pisałam: "I że Cię nie opuszczę...".
0

Po pierwsze bardzo trafna metafora uczuc międzyludzkich autorstwa filozofa Arthura Schopenhauera:

"...ludzie w swoich związakch uczuciowych są jak jeżozwierze w mroźną zimową noc. Chroniąc się przed zimnem, zwierzęta tulą się do siebie. Kiedy jednak znajdą się tak blisko  siebie, by poczuć ciepło, boleśnie  kłują się nawzajem kolcami. Odruchowo się więc odsuwają. Ale kiedy się odsuną, znowu marzną. Zimno popycha je ku sobie i ponownie nadziewają się nawzajem na kolce. Więc znów się wycofują. I znów zbliżają. Bez końca."


to małżeństwo ogólnie, ale najbardziej poruszył mnie fakt, który uświadamia ta książka- to kobiety miały, mają i pewnie jeszcze długo będą mieć w małżeństwie trudniej, żeby nie użyć słowa ...gorzej...

Dowody?

"współczesnym mężatkom nie powodzi się lepiej niż im samotnym odpowiedniczkom. Mężatki w Stanach Zjednoczonych nie żyją dłużej od kobiet samotnych, nie gromadzą tyle dóbr co kobiety niezamężne ( sam fakt zmiany stanu cywilnego kosztuje je przeciętnie 7% dochodów), mężatki nie robią takiej kariery zawodowej jak kobiety samotne, są zdecydowanie mniej zdrowe i częściej zapadają na depresję niż kobiety niezamężne, obciążone są też większym ryzykiem gwałtownej śmierci... na ogół z rąk męża, co prowadzi do ponurego wniosku, że najbardziej niebezpieczna osobą w życiu przeciętnej kobiety jest jej małżonek."

Podczas gdy:

"...jeśli jesteś mężczyzną i chcesz żyć długo, szczęśliwie i w dobrobycie, powinieneś się ożenić. Mężczyźni żonaci radzą sobie w życiu nieporównywalnie lepiej niż samotni. Żyją dłużej, są zamożniejsi, robią większą karierę, rzadko umierają gwałtowna śmiercią, co więcej,mężczyźni żonaci uważają się za szczęśliwszych i rzadziej niż samotni wpadają w alkoholizm, poddają się depresji i uzależniają od narkotyków."

 I co? dlaczego mimo tego to my jesteśmy tą stroną której  często bardziej zależy na małżeństwie.???

oczywiście można powiedzieć, że my sobie beż nich radzimy lepiej, że oni bez nas są słabsi... ale czy o to chodzi???

polecam książkę, bo to tylko fragmenty... naprawdę czyta się super!

serdeczności weekendowe
♥♥♥

sobota, 25 sierpnia 2012

dostałam jeszcze....

cudną zawieszkę od Sowlshine, do kompletu do bransoletki od Dorci  (z tego posta...)
No i oczywiście była to kolejna niespodziewana niespodzianka ( czy niespodzianka może być spodziewana??? czy to pleonazm...czyli tautologia... czyli po naszemu masło maślane ???)

No w każdym razie agat jest przepiękny...



Zawiesiłam ją roboczo na  niedawno zakupionym grubym łańcuchu ( z którym nie wiedziałam co zrobić, bo jego grubość była dla mnie zaskoczeniem...) a tu wydaje mi się idealnie pasuje.
Zostanie na nim na pewno!
Muszę jeszcze tylko opracować zapięcie...

Magduś!!! nie wiem co napisać, bo zwykłe dziękuję ( nawet z "baaardzo, baaardzo! ") tu nie wystarczy!

♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
 
 
Mam jeszcze jedną zaległą sprawę- moi goście też nie przyjechali z pustymi rekami- dostałam  śliczny pojemnik na chleb:
 


Moja przyjaciółka Ania  trochę poważniej niż ja zajmuje się decoupage'em i to jej dzieło.
Natomiast zdecydowanie mniej poważnie zajmuje się swoim blogiem ( nie napisała jeszcze żadnego posta!!!!) i mam nadzieję, że może ta moja publikacja ją troszkę zmobilizuje!

Moje chłopaki dostali od Ani piękne ramki na zdjęcia, które idealnie pasują do mojego ostatniego zakupu z pepco:


Ramki czekają jeszcze na zdjęcia.
Nie będzie to trudne, bo Ania pasjonuje się też fotografią i zrobiła kilka fajnych zdjęć w trakcie pobytu u nas:

Rafciu, Helenka, Franek

Aniołek Franek ... na łopacie!

Szczerbatek Rafciu
Bella vel Belba:


Ania przekazała mi też kilka cennych uwag odnośnie decupage'u i technik w nim stosowanych, postaram się wdrożyć je w życie, choć pod pewnymi względami jestem niewyuczalna...
Efekt tych działań już wkrótce...
No i muszę się pochwalić, że zrobiłam porządek w warsztacie ( czyli jednym pomieszczeniu starego domu, gdzie mam wszystkie większe narzędzia, farby itd...) bo Ania mi delikatnie zwróciła uwagę, że mam tam troszkę syfu, pyłu, kurzu itd i do decoupage'u to po prostu nie pasuje...a nawet przeszkadza, bo osiada na świeżym lakierze itd.

Tak więc już jest lepiej i teraz  nazywam to miejsce pracownią....

I na koniec jeszcze dziękuję za wszystkie życzenia pod poprzednim postem!!! baardzo, baaardzo!!!

Jestem też w szoku z powodu ilości zgłoszeń na śmieciucha...
Cieszę się, że się Wam tak podoba!


całuski serdeczne
♥

czwartek, 19 lipca 2012

Sutasz: New York w piórach...

Miałam sobie troszkę odpocząć od sutaszu, uszyć poduchę do wiatrołapu na ścianę, popracować troszkę nad dekoracjami bo w piątek mamy gości...
a tu Hannah z pilnym zamówieniem dla szwagierki na urodziny, na już...

Ponieważ zaintrygowała mnie- ma byc elegancko ale z jajem, czerwony z czarnym....i jeszcze wysłała zdjecie rzeczonej osobistości musialam ulec...
Hannah tez wybrała nazwę, bo zawieszka poleci aż na drugi kontynent ( ależ moja tfu-rczość będzie mieć zasięg...) czyli mamy New York w piórach:




Jakoś tak nie miałam nigdy odwagi zrobić biżuterii w kolorze czerwieni i czerni bo to połączenie wydaje mi się na tyle trudne, że łatwo zahaczyć o kicz- taki hiszpańsko- narodowy... wiecie... poza tym zawsze przypomina mi się kawał o czarnych kafelkach z czerwona fugą... jak nie znacie to i lepiej bo jest baaardzo niesmaczny......
Ale postanowiłam wziąć byka za rogi i zmierzyć się z tymi moimi "fobiami". Może było łatwiej bo dodałam też szary, co jakby przełamuje konwencję.
Zawieszka jest taka troche rokowo-gotycka więc wisi na czarnym rzemieniu:

Blisko szyi zdecydowanie.
dzisiaj leci do Belgowa a potem... ho.ho....

Piórka się spodobały, muszę zamówić wiecej materiału...
Oczywiście piórka nie są moim własnym pomysłem, takie rzeczy już się robi, a ich mistrzynią jest Anya.es
Zaglądnijcie do niej bo ma coś pieknego do rozdania :-)). z piórkami!!!!!

Na koniec New York na półgłówku:



I to tyle na szybko, na dziś...
może jednak uda mi się tę poduchę jeszcze uszyć....im mniej czasu tym się człowiek bardziej mobilizuje...
zobczymy.
caluski
ystin

wtorek, 17 lipca 2012

Knujowy komlpecik sutaszowy: Evoria

Ostatnio udało mi się wziąć udział w małym knujowym przedsięwzięciu, którego pomysłodawczynią była  Alexandra a celem działań nasza kochana Ewunia z  Zakątka Dzieciątek. Knucie było z okazji 18tki(!!!) Ewuni.
Oczywiście z mojej strony musiał być sutasz, zwłaszcza, że Ewa zamówiła kiedyś u mnie komplecik do pewnej sukienki, a ja jeszcze się z tego zamówienia nie wywiązałam, bo jakoś tak kłody fizyczne lub psychiczne mi się ścieliły...
W tym co zrobiłam poszłam całkowicie na żywioł i poszalałam ostro... inspiracją była sukienka Ewci...no i sama Ewunia i tak powstał ten komplecik nazwany Evoria:


składa się z zawieszki z piórkami ( po raz pierwszy się tak  bawiłam, i nie jest to proste, dobrać symetryczne egzemplarze...):


 i kolczyków ( już bez piórek...) :



Kolory jak widać ostre, ale takie są na sukni - róż, turkus, granat i złoty beż.( w efekcie nie wiem, czy będzie do noszenia razem z sukienką, bo możne być już tego za dużo, ale co tam, jak szaleć to szaleć...)


i jeszcze pojedynczo:



Knucie się udało, jubilatka zaskoczona, bo nie tylko ja wzięłam udział w procederze więc paczuszek troszkę było- to musiało być fajne uczucie, moim zdaniem w pełni zasłużone- jak pamiętamy, Ewcia jest Matką -Założycielką Knuj-Knuj-Klanu, więc się po prostu doigrała...

na koniec jeszcze tylko napiszę , że po raz pierwszy od ponad 6ciu lat jesteśmy z mężem bez dzieci przez kilka dni...są u babci... a ja czuję się dziwnie... każda matka przechodzi to wcześniej lub później, ale uczucie jest niesamowite- jak to? nikt nie śpi w pokoju dzieci, nie trzeba nasłuchiwać? pilnować mycia zębów itd? a te przytulania???
dobrze, że to tylko tydzień... jak na pierwszy raz wystarczy!!!

całuski serdeczne
ystin

czwartek, 5 lipca 2012

zawieszka do kompletu i coś pięknego

Historia tej wymianki jest baaardzo długa, a jej początki sięgają mojego rocznicowego candy...
Otóż wtedy, oprócz nagrody głównej przyznałam nagrodę za szybkość, czyli pierwszej wpisanej , a była nią ewkiki z bloga moje małe przyjemności. Ewunia wygrała wtedy kolczyki Carmelito...

Niedawno Ewcia zapragnęła mieć do kompletu zawieszkę, a ja byłam chętna na któryś z tworków Ewuni, tylko nie mogłam się zdecydować na który....
 No i w końcu decyzja zapadła! ja zrobiłam zawieszkę :( Ewciu, co TY na to??)



mam nadzieję, że się spodoba i będzie pasować do kolczyków:


Zawieszkę umieściłam na 6 sznureczkach we wszystkich użytych kolorach sutaszu.

No a od Ewuni przyszło do mnie dzisiaj w wielkiej paczce przecudne lustro, które miałyście okazję podziwiać już u Ewy  ( pierwotnie miało być dla jej ciotki......) o tu:


Lustro ( nie spodziewałam się, że jest aż tak duże!!!) jest pięknie ozdobione:



i idealnie pasuje do mojej sypialni, która powoli zaczyna obrastać w ozdoby:



Ja jestem baaardzo zadowolona z tej wymianki i zostaje mi tylko wierzyć, że Ewcia też....

Lustro zostanie tez użyte w ważnej sprawie, bo zaczęliśmy chodzić z chłopakami do logopedy no i okazało się, że do ćwiczeń w domu mamy tylko jedno lustro łazienkowe lub lustereczko przenośne, za małe do tego procederu... To Ewcine jest idealne... czyli i piękne i pożyteczne... czegóż można chcieć wiecej??
Ewuniu, baaaaaardzo Ci dziękuję!! bardzo, bardzo, bardzo....mogłabym tak długo ♥♥♥

a całuski serdeczne dla wszystkich zaglądających
♥

wtorek, 3 lipca 2012

Moja filozofia candy, funkie, poduchy i kilka innych drobnych spraw

Zdarzyło mi się kilka razy wygrać w candy, ostatnio przedwczoraj u Romy na jej nowym blogu  EPOKA PAPIEROWA ( wygraną pochwalę sie jak do mnie dotrze..).

Roma była tak miła, że nie czekając aż się zorientuję, wysłała mi maila o wygranej...i to jest bardzo fajne, bo przyznam się szczerze, z przykrością czytam takie posty, gdzie ogłaszający candy z przekąsem wyraża się o kimś, kto wygrał a się nie zgłosił... naprawdę bądźmy bardziej tolerancyjni, bo przyczyny takiego niezgłoszenia mogą być  różne, nie związane tylko z tym, że ktoś się zapisał na candy a tak naprawdę na blog nie zagląda....
Ale nawet jeśli tak jest, no to co? Każdy ogłaszający candy ma świadomość, że wśród stałych obserwatorów i czytelników znajdują się też osoby skuszone tylko nagrodą!! To w końcu tak działa- robimy sobie reklamę, poprzez blogi dociera ona do szerokiego grona osób, a z nich tylko niewielka część zostanie z nami na stałe. Ale właśnie dla tej części warto!!!- być może bez candy wogóle by nas nie znaleźli...a ile blogów ja odkryłam tylko dlatego, że ktoś zapisał się na moje candy♥

Jeśli ktoś uważa, że to sztuczne napędzanie sobie obserwatorów, niech nie pisze o zamieszczeniu banera na paskach bocznych i warunku dołączenia do obserwatorów! niech robi candy dla najczęściej komentujących , albo trwające bardzo krótko ( 3 dni. np.- na pewno będą zapisane tylko osoby zaprzyjaźnione z blogiem...).
O czywiście całkiem inną sprawą jest zachowanie candydujacych  wybrzydzających na wygraną...po co się zapisali... tego nie wie nikt!
Ja przyznam się, że czasem mi się zdaża zapisać na candy , bo lubię czyjś blog , i chcę mu zrobić reklamę, choć tak naprawdę nagroda jest nie dla mnie ( wiem, że nie wykorzystam, że się nie przyda...) wtedy w mailu piszę , żeby nie brać mnie pod uwagę w losowaniu...

No dobra wystarczy tej domorosłej filozofii, wracajmy do przyjemniejszych tematów.

Na tapetę biorę dzisiaj funkie ( Hosta)- byliny o  nieskończonej ilości odmian, dekoracyjne z liści choć jak widać kwiaty też są piękne:






To kwiaty funkii rozdętej, ale większość odmian ma takie właśnie, różniące się delikatnie odcieniem, wielkością. Ponieważ mam ich dość dużo, ścięłam je i powstał ten ciekawy, delikatny bukiet.

Nie będę tu opisywać odmian, bo jest ich naprawdę baaardzo dużo, powiem tylko , że funkie wolą stanowisko półcieniste ( z niewielkimi wyjątkami) i rozrastają się w piękne kępy. Co kilka lat należy odmłodzic kępę, poprzez wykopanie, podzielenie i rozsadzenie- odwdzięczy się na pewno.

Dla zainteresowanych link do strony z obrazkami funki w Googlach TU.

Jakiś czas temu Hannah une Femme z Belgowa popełniła u mnie trzytysięczny komentarz ( nota bene powoli zbliżamy się do 4tyś...) i wygrała poduszki, o te.
Ponieważ napisałam, że może też zażyczyc sobie czegoś innego a  Hanuś jest szczerą kobitką, napisała mi, że średnio jej by pasowały i jeśli można, to ona by prosiła o nieco inny wzór... cóż miałam robić... Hanuli się nie odmawia...:-)))
Zresztą nawet po cichu to się ucieszyłam, bo mi te poduchy z hortensjami wyjatkowo pasują..:-))

I tak oto powstał zestaw dla Rodziny Królewskiej ( grafikę przysłała mi Hannah):

Król i Królowa Belgowa:

Królewicz:

Dorobiłam też takie odpinane kotyliony w kolorach belgijskiej flagi. Można im w środek wszyć guziczki z herbem ( niestety miałam tylko jeden ...)


Hance się podobno podobają,. Choć ja oczywiście nie byłam do końca zadowolona...
Sesję z nimi możecie podglądnąć tu.

 Ostatnio skusiłam się też na wyprzedaż u Marzeny z bloga .....bo lubię.....i stałam się właścicielką przepięknego dyndadełka z pawiem i fazowanymi ciemnoczerownymi koralikami- wierzcie mi, jest super!:



Pochwalę sie jeszcze tylko że w tym roku pięknie mi zakwitła lawenda, będą i zdjęcia i suszenie, i oczywiście kilka słów dla "howodców".


No kończę, bo za chwilę komputer mi sie rozpuści...

całuski serdeczne
♥

środa, 23 maja 2012

sutasz: Purple Dream- komplet

Prezentuję dzisiaj moją część wymianki z MamąKini z bloga SercemSzyte.
Lalki , Kalinę i Różę, które u Gosi zamówiłam możecie podziwiać tu i tu.

W zamian poleci taki oto komplet ( o ile się spodoba...;-)).




Do kolczyków prezentowanych tu, dorobiłam zawieszkę z nieco większą muszlą Paua:


Razem na półgłówku prezentuje się tak ( można też lepiej ocenić proporcje):


Zawieszenie to 6 sznurków z minimalną regulacją łańcuszkiem przy zapięciu:



Gosiu, proszę o szczerą opinię♥♥♥



I z innej beczki- Bella jest na noc na uwięzi, w dzień na zagrodzonej cześci podwórka. Po konsultacjach mamy jasność, że zamiłowania do kur nie da się oduczyć i po prostu trzeba psa pilnować- dla jego własnego dobra.
Rozważamy też tę elektryczną obrożę- nie jest to wielki koszt a pies uczy się na zasadzie odruchu warunkowego nie podchodzić do miejsc gdzie jest najpierw sygnał dźwiekowy z obroży a potem nieprzyjemne ukłucie prądem. Czyli przy wkopaniu przewodu  na obwodzie działki mamy pratycznie 100% pewności, że pies nie wyjdzie poza wyznaczony teren. ( to, że przewód jest wkopany to tez duży plus, bo mamy dzieci ...)
Poza tym Bella jest wspaniała- tak ułożonego młodego psa to dawno nie widziałam- reaguje na polecenia, nie udaje głuchej, trzyma się przy nodze na smyczy... pilnuje podwórka...
 Pod tym względem jest troche nadgorliwa- szczeka okropnie i praktycznie nikogo nie chce wpuscić do środka... Jak ktoś przyjdzie gdy jesteśmy poza ogrodzeniem podejdzie, powącha, da się pogłaskać ( choc bez euforiii) ale jak tylko ktos zwróci sie w strone furtki sugereując chęć wejścia na posesję- robi się groźna! to jest element nad którym trzeba popracować- ale myślę, że tego akurat się nauczy.
No w każdym razie nie grozi mi już, że jakis chłopek- roztropek wejdzie mi  rano do domu " bo my się z Rafałem znamy i ja tylko..." a ja w piżamie, bo dopiero co wstałam...

Jestem dobrej myśli - zrobimy wszystko, by Bella była z nami jak najdłuzej♥

całuski serdeczne
♥

piątek, 9 marca 2012

Sutasz- zawieszka Pink Princess i miłe wydarzenia

Dostałam zamówienie na małą zawieszkę... hm... ja i małe wytworki!
No ale w końcu każde wyzwanie trzeba podjąć, podjęłam więc i to a teraz przestawiam jego efekt:

Zawieszka Pink Princess:



Nie dość, że jak na mnie to maleństwo ( wszystkiego 7cm x 4,5 cm) to jeszcze po raz pierwszy odważyłam się na poziome umieszczenie owalnego kamienia!!
A jest nim szary, fasetowany  labradoryt o pięknym benzynowo-zielonym refleksie- starałam się uchwycić to na zdjęciu, ale nie jest łatwo. Cyrkoniowe kamyczki  opalizują  zielenią i różem.
Zawieszkę umieściłam na dwu sutaszowych sznureczkach w kolorze pudrowego różu.


Wielkość dobrze widoczna na półgłówku:
i nie mogłam się powstrzymać przed pokazaniem także zdjęcia z lampą błyskową, dzięki której widać "ten błysk":

mam nadzieję, że przyszłej właścicielce się spodoba

A teraz o miłych wydarzeniach.
Oczywiście chodzi o wygrane candy, ale nie tylko to było miłe.
Wyobraźcie sobie, że tak naprawdę, to ja to candy przegapiłam! Zapisałam się, zapomniałam  i jakoś tak czas mijał... w zeszłym tygodniu dostaję maila od baaardzo miłej właścicielki bloga Zacisze Wyśnione z delikatnym przypomnieniem- bo candy miało miejsce w GRUDNIU!!! Wyobrażacie to sobie?  Powinna mnie po prostu olać, bo o czym to świadczy? że nie zaglądam na bloga ... zrobiło mi się baaardzo głupio i bardzo miło jednocześnie ...oczywiście napisałam maila z przeprosinami i wczoraj dotarła do mnie przesyłka z takim ślicznym zawiniątkiem:


skrywającym to:

Blog jest bardzo ciekawy, bo Magda ma wyjątkowo lekkie pióro. A jeśli macie ochotę przy okazji brać udział w losowaniu książek, to Zacisze Wyśnione jest do tego idealne! Losowania są często, a książek do wygrania sporo.Słowem polecam!

Wygrałam jeszcze jedno candy, ale ponieważ cukierasek dla mnie się tworzy , napiszę o tym jak już do mnie dotrze, żebym mogła go w pełnej krasie pokazać.

Całuski serdeczne
♥

środa, 30 listopada 2011

Ekipa reniferów i Bławatki


Wczoraj dotarła do mnie przesyłka od przemiłej blogowiczki Kaliny . Wiedziałam, że te reniferki są słodkie, ale jak otworzyłam paczuszkę to po prostu musiałam się uśmiechnąć do nich i nadal nie mogę przestać- są przecudne!!
A Kalamaja-Kalina robi jeszcze inne piękne ozdoby filcowe! Warto do niej zaglądnąć.
Ten najmniejszy  to zawieszka na telefon i tam też się znalazł- telefon też się uśmiecha!!!

Na razie wiszą sobie w mojej małej galerii zdjęć rodzinno-podróżniczych, ale czekają na choinkę, gdzie dumnie zawisną powieszone przez moich łobuzów- już mi zapowiedzieli, że oni będą stroić choinkę w tym roku...już się boję....



A teraz Bławatki, czyli kolczyki szkolne dla nastolatki.
To było wyzwanie, bo sutasz jest z założenia jakby bogato-okazały , a tu powinien być raczej dziewczęcy i niezbyt "błyszczący" .
Myślałam, myślałam, aż wymyśliłam to, czyli Bławatki:


 A potem, żeby jednak nie było tak łyso, powstała jeszcze do kompletu zawieszka:



Tak się prezentują razem:





Nowa właścicielka otrzyma je na Mikołaja i mam nadzieję, że się ucieszy!

Pozdrawiam serdecznie, zwłaszcza wszystkich candydujących i już przygotowuję się do losowania-
 dzisiaj o 24.00 zamykam listę zgłoszeń na Candy!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...