Jutro wyjeźdżamy... mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze i wrócimy w okolicy połowy lipca.Trzymajcie kciuki, posyłajcie dobre myśli i modlitwy....
♥♥♥
A tymczasem udało mi się jeszcze wygospodarować chwilkę, żeby pochwlić się candy wygranym u
Marzeny :
wygraną był konik ( tak idealnego decoupageu do tej pory nie widziałam ;-))), ale Marzenka dorzuciła jeszcze swoje cudne korale, które podziwiam u niej nieustająco ( jest dla mnie wielką tajemnicą, jak można tak równiutko obrobić na szydełku te kuleczki...).
Nie mogłam się powstrzymać od zdjęcia na mła:
Zresztą sprytne oko ( np.
Karmelowej) już wczoraj zauważyło zajawkę, bo bawiłam się telefonem i całkowicie niezamierzenie wrzuciłam je sobie na bloga....
Marzenko- dziekuję!!!
Pokażę Wam też jaką miłą niespodziankę sprawił mi mąż- znaleźny fotelik wiklinowy:
Stanął sobie na ganku, na razie bez wielkich stylizacji bo nie mam czasu, ale zmiany będą- podusia na 100% dostanie inną poszewkę;-))
Na ganku też znalazły miejsce domowe kwiatki, które przy zasłoniętych oknach połaciowych na poddaszu miały za mało światła:
Śmieciowy metalowy stelaż, stara szuflada.... i już.
Mam nadzieję, że mąż będzie podlewać.... hm....
No i to tyle, biorę się za pakowanie, ostatnie sprzątania itp...
Jak dobrze, że mam taka pracę jaką mam: zamykam sklepik i już, gdybym pracowała na etacie, raczej nie byłoby tak prosto....
całuski
ystin
♥