Moi mili zaglądacze:

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą robótki na drutach. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą robótki na drutach. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 lutego 2013

Oto co się dziergało...



a mianowicie bawełniane abażury w warkocze do mojego nowego DIY- czyli lampy nad stół jadalniany.

A oto i ona:




jak zwykle u nas- pomysł mój, wykonanie mąż, wykończenie ja.

Lampa powstała z okucia szyby drzwi wejściowych naszego starego domku:



ten element poszedł na sufit, mąż dorobił dwa przewody i umocował na zwisach dwie  metalowe obręcze pozyskane ze starego , metalowego i strasznie niepraktycznego ( wszystko z niego wypadało) gazetownika :

a ja zrobiłam na drutach dwie tuby i przyszyłam je do nich + do drugiej obręczy dolnej.

I powstał taki nigdzie nie spotykany twór oświetleniowy:




Jak Wam się podoba?


Chciałam też, na razie króciutko, podziękować za wszystkie komentarze pod postem palmowym, Powiem Wam, że dałyście mi taki power do zmian, że  nie wiem czym to się skończy!!!
Przetestowałam wszystkie Wasze poropzycje ale o efektach i ostetcznych decyzjach jeszcze nic nie napiszę, bo muszą się uprawomocnić.
A pierwszą zajawkę macie na tym zdjęciu powyżej- stolik został przeniesiony i zajął miejsce w kąciku za szafą, wiec w łazience go już nie ma!!!

Pozdrawiam coraz cieplej
♥♥♥
J.

środa, 20 lutego 2013

Kominiarka i gazetownik, który stał się "wełnownikiem"

Udało mi się coś wydziergać ( dziękuję Wam za odzew, a szczególnie Ciaparze, której blog jest niewyczerpalnym źródłem wiedzy i pomysłów z zakresu drutowania;-)). Wykonanie  jest  moim autorskim  pomysłem, bo jednak nie znalazłam takiego konkretnego, rozpisanego wzoru...

Kominiarki powstały dwie:
prototyp, który okazał się być lekko za mały, i kominiarka właściwa, która z kolei nie jest idealna pod względem użytej włóczki- ale takie były wytyczne:



Musiało być z czegoś, co nie drapie, a tu miałam tylko taką bawełnę  w pętelki ( buckle chyba tak się mówi, a czy pisze?) co nie wygląda do końca dobrze, tak jakoś nieporządnie , no i trudno się robiło...
Ale dałam radę, dla urozmaicenia połączyłam ją z czerwonym:


No i poszedł w niej dzisiaj, zobaczymy jakie będą relacje.


Ponieważ zrobiłam tez wspomniany prototyp:


którego nie mam serca z spruć, wiec mam taką propozycje: jeśli któraś z Was byłaby zainteresowana ( na chłopaka ok. 3 lat) to chętnie ją wykończę- tzn. trochę dopracuję nad czołem i dorobię ściągacz wokół buzi , i  mogłabym sprezentować.
Proszę zainteresowane osoby o wpis w komentarzu . Jeśli byłoby więcej chętnych polosujemy.


Przy okazji tych moich robótek okazało się, że skrzyneczka od Hannah ( wygrana kilka miesięcy temu w candy) która niedawno zyskała nowy look i stała się gazetownikiem , znakomicie sprawdza się jako "wełnownik" w czasie mojego drutowania:

 W tej szacie już się na zdjęciach mojego saloniku pojawiała a  jak wyglądała startowo możecie sobie przypomnieć tu.

Ja ją nieco przyciemniłam woskiem barwiącym:


i zrobiłam uchwyty ze spłaszczonego młotkiem sznura i starych szyldów:

 
Myślałam jeszcze na kółeczkami, ale na razie nie spotkałam nigdzie takich jakie by mi się podobały...

A tymczasem w moim gazetowniku-wełnowniku ukrywa się kawałek kolejnej robótki, która jest częścią większego projektu... ciekawe czy się uda, bo znowu wątpię...




No i to tyle na ten środek tygodnia, teraz już z górki!

całuski serdeczne
ystin
♥

czwartek, 2 lutego 2012

Sweter mężowy- prezentacja, dwie zabawy i mróz na szybach.

Czasem jest tak, że  nie ma co pisać, a czasem  trzeba o wielu rzeczach na raz...
i ja mam dzisiaj właśnie to drugie.

Udało mi się skończyć sweter dla małżonka, który miał być prezentem pod choinkę, ale jak pamiętacie, z pierwszej wersji powstała poduszka a druga jakoś mi nie szła. No ale w końcu jest, choć przyznaję, nie bez strachu- wełna mi się skończyła w trakcie i już byłam pewna, że robota na nic, ale  tak jakoś pokombinowałam i jest:
Trochę się bałam , czy zachowam proporcje, bo robiłam go całkowicie w ciemno, bez żadnego wzoru a pierwszą przymiarkę zrobiłam jak zszyłam ramiona... na szczęście "oko" mam jeszcze dobre i jest idealny.
Ta żółta naszywka w dolnej części to coś, co odpadło od innego swetra a w tym pełni rolę ozdobno -informacyjną. Ozdobną bo żółty fajnie pasuje, informacyjną ,bo dzięki niej mąż może się zorientować gdzie jest przód :-)).
Nie jest to jakaś firmowa awangarda , więc chyba nie posadzicie mnie o snobizm ( mam nadzieję...):


a  tu mój podstęp wełnowy:
Gdy juz wiedziałam, że minimalnie zabraknie mi tworzywa, wpadłam na pomysł, że wnętrze golfa jest niewidoczne i może być bezkarnie  w innym kolorze, bo po wywinięciu tego nie widać:
 I tak to mąż dostał w końcu  swój prezent.( nie chciał wystąpic jako Topmodel...)

Jak nic przyda się teraz, bo mamy ogromniaste mrozy: dzisiaj rano  było -23st. i na naszych starych skrzynkowych oknach pojawiło się to:


Tak, dobrze widzicie, to warstwa lodu na szybie WEWNĄTRZ pomieszczenia!!!
Nieźle, co?
Ale niedługo się przeprowadzamy do nowej części więc jakoś damy jeszcze radę.

A teraz obiecane zabawy.( dobrze, że zabawy, a nie wyróżnienia ;-))
Najpierw kosmetyczne "must have". Zaprosiła mnie do niej Konwaliowa Bombonierka, której na pewno przyszło to łatwo, bo zawodowo zajmuje się stylizacją i makijażem ( nie tylko zresztą...).
Ale ja?
no dobra,.
 są takie rzeczy, które MUSZĘ mieć, czyli:
1. chusteczki do demakijażu- wilgotne , gotowe do użycia. I używam ich nie tylko do zmywania makijażu, tylko po prosty zamiast wieczornego mycia wodą czy mleczkiem przecieram twarz taką chusteczką.
2. tonik- rano zamiast mycia ( bo moja twarz nie lubi wody) a wieczorem po chusteczce- nie potrafię bez tego życ.
3. chusteczki peelingujące- używam kilka razy w tygodniu zamiast zwykłej chusteczki- te peelingujące mają takie delikatne granulki, które pięknie ścierają stary naskórek.
4. krem nawilżający- i to mocno- wierzę w kremy nawilżające, i stosuję, czasem jakieś serum ,jakaś maseczka- ale tez wszytko super nawalizające.
5. kosmetyki kolorowe: używam baardzo rzadko, ale jak już to zestaw- podkład, puder sypki, puder brązujący + cienie do powiek i mascara+ błyszczyk na usta.

Żeby wypełnic warunki do zabawy zapraszam:
Roma
Jyoti
Ewa
Magda
Agnieszka

a druga zabawa, do której zaprosiła mnie Roma, to:

I tu będzie jeszcze krócej:
nie oglądam ŻADNYCH , ale to naprawdę żadnych seriali.
Ostatnim programem cyklicznym który oglądałam był Runway Project,  3 lata temu. Teraz jak trafie to patrzę, ale nie szukam i nie wiem kiedy leci....

Do zabawy zapraszam:
Mika -Monika
Asiek
MarchEwka
AnaYo
Koraliki Beaty


No i to tyle- coś ostatnio mało biżutków, mam nadzieję, że mi wybaczycie, coś mi się tam w głowie projektuje, ale teraz wykańczanie domku ważniejsze.

Całuski serdeczne
♥

środa, 28 grudnia 2011

Drutowanie...

Mój mąż zażyczył sobie pod choinkę sweter,dokładniej mówiąc golf...

No to się wzięłam do roboty!
Niby miała być tajemnica, ale jednak przymiarka musiała być no i okazało się, że delikatne ciałko (!!) nie zniesie dotyku prawdziwej wełny!

Więc z niedoszłego swetra powstała poduszka:



  Tu w towarzystwie wykonanej wcześniej, z nadrukiem


Chyba nawet nieźle wygląda taki kontrast:




Zapinana na guziki z masy perłowej ale przyszyte lewą stroną na wierzch- takie bardziej zgrzebne:




W związku z tą nie oczekiwaną zmianą projektu małżonek musi na swój golf nieco dłużej poczekać.
Wzór  i kolor będzie taki:


Oczywiście pochwalę się produktem finalnym.

To żeby nie było, że święta to tylko obżarstwo i leniuchowanie...no i że nic sutaszkowego nie powstaje, ale rączki zajęte...

całuski
♥
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...