Moi mili zaglądacze:

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wielkanoc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wielkanoc. Pokaż wszystkie posty

piątek, 20 marca 2015

Smocze jaja ( wielkanocne???)

Znana już technika pinezkowa + styropianowe jaja i oto efekt:


 Za podstawki posłużyły szklane świeczniki:




Na ścianie zawisły znane już kicajce z papieru pakowego:


Niniejszym dekoracje świąteczne uznaję za wykonane ;-)))

( wiem, nędza, ale cóż zrobić...)


całuski serdeczne
ystin
♥

środa, 16 kwietnia 2014

Wielkanocne kamienie ;-))

To mi się kluło:

 
pomysł malowania kamieni nie jest nowy, i w sieci można setki kamiennych cudeniek znaleźć ( np. TU).
Fascynują mnie takie tworki od dawna,ale ponieważ nie mam najmniejszych zdolności malarskich nie mogłam się  odważyć... a teraz postanowiłam jednak spróbować...
i co?
 ano nie było  łatwo!!!

Nawet kropkowanie wymaga pewnych umiejętności, i choć wydaje się łatwe, w rzeczywistości  takie nie jest... przynajmniej dla mnie...;-))
No ale coś tam powstało i nawet nadaje się do prezentacji:


Kamienie najpierw polakierowałam lakierem akrylowym, a do malowania użyłam markera olejowego TOMA.
Najlepsze są takie kamienie w kształcie jaja, owalno-płaskie... miałam tylko dwa, przywiezione kiedyś z Hiszpanii bodajże... myślę , że w składach budowlano- ogrodniczych można takie namierzyć.

( mój rachityczny owies...;-))


I tym sposobem dekorowanie pokoju na Wielkanoc uznaję za zakończone:



Po drugiej stronie utworzyła się kompozycja ze znanej już grafiki, niebieskich jajeczek i gałązki wiśni Kanzan:


U mnie już rozkwitła, ale w realu jeszcze chwilka ( zwłaszcza przy tej zimnicy!!):



I wiecie co sobie właśnie uświadomiłam??

Nie mam ani kropli żółtych dekoracji..... a na Boże Narodzenie nie miałam nic czerwonego....
Jakaś zwichnięta chyba jestem... ;-)))

Bardzo się cieszę, że moje kicajce Wam się podobały. Pomysł można wykorzystywać także na inne święta: np. gwiazdka czy dzwoneczek ( podpowiedź Pliszki  ) na Boże Narodzenie, literki do pokoju dziecięcego itp.

Na koniec chciałam Wam 
złożyć najszczersze życzenia spokojnych, rodzinnych Świąt Wielkiej Nocy,
bo jutro już odmeldowujemy się wyjazdowo i dostępu do netu nie będzie.
 
całuski
ystin
♥

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

KICAJCE

Zawsze mam dylemat czy to są zajączki czy króliczki wielkanocne.... niech więc będą ogólnie: kicajce ;-)).
Uszyłam je sobie z papieru pakowego... na maszynie... wypchałam folią bąbelkową - mam tego trochę, bo jestem maniaczką recyklingowania  jej z kopert bąbelkowych- po prostu nie jestem w stanie wyrzucić koperty bez wydarcia z niej tej folii... papier idzie do spalenia , wiec folię MUSZĘ oddzielić... jestem chora, gdy się nie daje ;-[ ...

Dwa stoją w holu biurowym:


 
 
a dwa wiszą w salonie, gdzie też już, dzięki nim,  troszkę świat widać:
 
 
 
 
Za to jak widać z  jajeczkami się nie przemęczałam... ( choć malowanie styropianu wcale nie jest takie proste... hmm... z 10 warstw farby jest na pewno, żeby pozbyć się styropianowego wzorku...).
 
Jeszcze może coś powstanie w tym temacie...jakiś pomysł się kluje....
 
a tymczasem
całuski
ystin
♥


czwartek, 10 kwietnia 2014

Ozdoby niby-wielkanocne....

No bo czy piórka są wielkanocne?
przyznam się, że i ja uległam ich ( piórek )  magii i wykorzystałam w dekoracji, którą od biedy można uznać za wielkanocną:


Gałązki z piórkowymi "kwiatkami" stanęły w wiatrołapie:


Obok widać cudne zdjęcie , jakie dostałam od mojej przyjaciółki z USA ( Emi, jeśli to czytasz, jeszcze raz wielkie dzięki!!):


po prostu zakochałam się w tych skorupkach!!

To zdjęcie było tak naprawdę motorem zmian dekoracji ♥

Piórka pojawiły się też pod malutkim szklanym kloszykiem :



Okno wiatrołapu wychodzi na zadaszenie powstałe między dwoma budynkami, jeszcze nie wykończone, stąd te malownicze cegły....

I tak to powoli Wielkanoc opanowuje dekoracje: rzeżucha zasiana ( zasiałam też owies, ale jest tak rachityczny, że dam mu spokój...) , styropianowe jajka pomalowane ( bez szaleństw), palma na kiermaszu zakupiona....

Trzeba by jeszcze posprzątać.... uuu... tu będzie największy problem, bom leń wielki ;-))

całuski deszczowe dzisiaj
ystin
♥

wtorek, 8 kwietnia 2014

Odgapione

Ostrzegałam Zamornika, że odgapię i odgapiłam:
wianuszek skorupkowy!


Zamornikowe są co prawda bardziej fantazyjne (np. TU), ale moja "symetryczność" nie pozwoliła mi za bardzo poszaleć... a po prawdze, nie miałam też tak pięknych ozdóbek dodatkowych jak Ania, wyszperałam pojedyńcze z czeluści szuflad... moze dorobie kilka szydełkowych kwiatuszków....

Mąż się uśmiał, jak to zobaczył, bo przez dwa tygodnie męczyłam go, żeby robiąc sobie jajecznicę pilnował ładnego "połówkowania" skorupek ;-))

-To dla tego czegoś się tak starałem????
-Tak Kochanie, właśnie dla TEGO!!!
- I będzie tu wisieć???
-Tak , BĘDZIE!!!!

Mam nadzieję, że Wy wyrazicie troszkę większy niż ten mężowy- umiarkowany, entuzjazm :-))

Wianuszek oczywiście zawisł na drzwiach wejściowych:


 ( jeszcze do wczoraj wisiały patykowe gwiazdki...zresztą od wewnątrz nadal wiszą papierowe...)

Przy okazji, jak już robiłam zdjęcia, pomyślałam sobie, że jeszcze nie wiecie o nowej balustradzie na ganku:


To jest ganek, łączący stary dom z nowym, dość duży,  kiedyś będzie w całości zadaszony ( jak będzie zrobiona stara część...).

Małżonek oczywiście własnoręcznie:



Stare drzwi i to małe okno to będzie kiedyś docelowa kuchnia i wyjście z niej na ten ganko-taras.

Ganek jest od północnej strony domu, więc będzie na nim chłodniej latem. Od południa też planujemy taras, z wyjściem z salonu i jadalni....kiedy to będzie???  heaven knows!

Zostały jeszcze do wypełnienia ramy przy schodach:


Ganek i schody będą wyłożone cegłą...

Lubię sobie myśleć, jak to będzie gdy już wszystko będzie...
ale ten czas planowania i cieszenia się każdym drobiazgiem też jest fajny ;-)).

A na koniec już zdjęcie z kiermaszu wielkanocnego,przygotowanego przez naszą szkołę.
Jedyna osoba w czapce to ja ( niestety moja głowa się buntuje i od wczesnej jesieni do późnej wiosny chadzam w czapkach..;-))



całuski
ystin
♥

niedziela, 17 marca 2013

masa solna.... hm....króliczki??? ....hm.....

Gdyby nie fakt, że za 4 dni zaczyna się kalendarzowa wiosna to dzisiejszy dzień  mógłby być jednym z piękniejszych tej zimy: mrozik, czyściutki-bielutki śnieg, piękne słońce, niebieskie niebo.... no marzenie po prostu...
tylko dlaczego dopiero teraz??? cała zima była jakaś taka zachmurzona, a teraz proszę!!!

No nic, trudno, przeczekamy, w końcu podobno nam się ociepla a nie oziębia, wiec wiosna musi przyjść... ciekawe czy od razu walnie upałem... wszystko jest możliwe więc i 25stC na Wielkanoc, zobaczycie....
Dobra, do brzegu- miało być o masie solnej...

Zarażona przez Witchqueen postanowiłam i ja spróbować... wybrałam jeden z wariantów opisywanych prze W. na blogu, wykonałam masę - nie wiem czy dobrą bo nie mam porównania- nigdy wcześniej nie robiłam - i zaczęłam lepić- a właściwie zaczęliśmy- bo cała rodzinka przysiadła.... niestety, nie okazało się to takie proste jak myślałam... Trzeba mieć jednak troszkę zdolności manualnych....:-((

Mimo to pokazuję moje wytwory, bo są jedną z nielicznych ozdób świątecznych w tym roku:



powstało takie stado króliczków, pomalowanych na pastelowe barwy ( może nie widać dokładnie w tym światło-cieniu ale są białe, różowe, niebieskie i turkusowo-zielone...)
Przykucnęły na tacy, w towarzystwie paterki z jajkami sprzed dwu lat. Drewnianymi oczywiście;-)).
Moją walkę z nimi opisałam tu a efekty pokazałam tu- to były początki mojego blogowania....jak ten czas leci....

Jajeczka zawisły też na kolejnej przytachanej z ogrodu gałęzi- pięknych czerwonych pędach derenia:


Jajeczka są zdobione reliefami- oczywiście to jest reliefowa profanacja, bo jak powinny wyglądać reliefy zobaczcie  u Oxi- to jest mistrzyni tego typu zdobienia!



No i cały salonik, w promieniach zimowo-wiosennego słoneczka prezentuje się przedświątecznie tak:

( słoneczko bezlitośnie obnażyło stan okien, ale jak tu je myć zimą?????).

Muszę jeszcze tylko posiać rzeżuchę, a jajka-pisanki  malowane będą w obierkach cebuli, sposób przypomniany także prze Witchqueen- to jest istna kopalnia pomysłów!


Byle do wiosny!
całuski
J.

piątek, 13 kwietnia 2012

Siła złego na jednego, sutaszowe zaległosci i piękna niespodzianka

Dobrze, że to wszystko już się prawie kończy!
wyjazd na święta to wyzwanie-:
Wielka Sobota- do zrobienia 570 km do jednej babci,
 Niedziela- tylko 120 do drugiej,
Lany Poniedziałek - powrót do Krakowa- 450 km.
Pakując się w poniedziałek potknęłam się na schodach i stłukłam sobie kciuk ( na szczęście nie zwichnęłam...) a we wtorek już po powrocie okazało się, że mam grypę żołądkową...czułam się fatalnie...a wczoraj cały dzień nie było prądu...
eh...tylko pod górkę...
Ale już jest lepiej, palec jakby mniej dokucza, grypa dogorywa, prąd jest!

No to żeby nie przedłużać, zaległe sutaszowe tworki, które pojechały jako kolejne prezenty:

Kolczyki Pure Black:

jak widać idę po linii najmniejszego oporu i powielam sprawdzony kształt ;-)).

 i kolejne czarne, Black Angel ( miały być z piórkami, ale piórka nie dotarły...)

są więc benzynowe kosteczki:

( kolczykowe bigle srebrne)

Ja robiłam niespodzianki ale sama tez zostałam zaskoczona NIESPODZIANKĄ.
W czwartek  przed świętami listonosz przytachał mi paczkę, byłam  totalnie zaskoczona , bo czekałam tylko na te piórka, które raczej powinny być w małej kopercie ( jak to piórka...) , patrzę wiec na nadawce i co widzę? Dorcia!!!
no któż by inny!!!

Skarbów przyszło co niemiara, aż nie wiedziałam za co się brać najpierw.
Chłopaki dostali Bionickle ( już złożone, więc byłam przeszcześliwa!!!) jako dar od chłopaków Dorci :

i jak widać natychmiast zostały użyte ( spokój miałam przez całe popołudnie i następny dzień...)


A ja dostałam całą masę mniejszych i większych przydasi , książkę i słoooooooodkości:


 Stałam się tez posiadaczką pierwszej własnoręcznie wykonanej Dorciowej karteczki ( zachowam ją , bo na pewno kiedyś będzie bezcenna :-)).
Jak widzicie Dorcia nawet wydrukowała moje logo- nie wiem jak jej się to udało, bo ja tego nie mogę zrobić... buuuuuu ( zresztą o moich przygodach z nitro i drukowaniem następny post...).

Dostałam tez piękne karteczki
od Janeczki:

Od Aleksandry:


Od Ewuni:


Dziewczyny kochane- bardzo dziękuję! za życzenia i za pamięć...
ja w tym roku bezkarteczkowo totalnie!



I to by było tyle, wiosenka za oknem, wiec nastroje troszkę lepsze!

Jutro mamy Dzień Sprzątania naszej miejscowości ( dobrze, ze już ze mną lepiej, bom współogranizator...), więc pogoda się przyda! ciekawe jaka będzie frekwencja mieszkańców...


całuski
♥

środa, 21 marca 2012

Kupiłam sobie krzesło i pozazdrościłam rzeżuchy w skorupkach

Muszę się Wam pochwalić dzisiejszym , niespodziewanym zakupem: przypadkowo zaszłam do sklepu z używanymi meblami i innymi takimi duperelkami, zobaczyłam  krzesło, zapytałam o cenę ( 45 zł- szybka kalkulacja: krzesełko czy dwie puszki farby???) i cóż- musiałam je kupić- dobrze, że byłam samochodem!
Krzesło nie jest chyba żadnym antykiem ale  jest cudne ( moim zdaniem oczywiście ) i choć styl odbiega od tego co mam, to przecież nie znaczy, że nie pasuje! Zresztą już wam pisałam, że lubię mixy i to jest właśnie tego efekt:


Krzesełko ma piękne detale na oparciu:
słodką tkaninę obiciową:


i niestety małe przetarcie na rogu:
Ale mi to nie przeszkadza!

Co więcej: zostawiam je dokładnie w takim stanie jak jest, nie odnawiam, nie maluję, nie szukam nowego obicia: ma wyglądać na swoje lata, na to, że żyło gdzieś innym życiem...
Nie chcę by było jak świeżo odebrane z fabryki... może jestem troszkę upośledzona pod tym względem???  nieważne...czasem tak musi być...

A teraz rzeżucha !!
Pozazdrosciłam Sunshine seeker  zielonego w skorupkach i skoro już wypełzłam z domku, to i rzeżuchę  nabyłam ( oczywiście musiałam też kupić watę bo kto ma teraz watę w domu? ja będę mieć przez długi czas, bo kupiłam dużą pakę:-)).
Skorupki z porannej jajkownicy zostały pracowicie umyte i oto jest:


Podobno szybko rośnie, wiec za niedługo mam nadzieję pochwalić się efektem... no i muszę się przyznać, że jak na razie jest to jedyna moja świateczna dekoracja... taaaaak...w dekorowaniu okolicznościowym to ja niestety na szarym koniuszku jestem....


całuski serdeczne
♥


poniedziałek, 18 kwietnia 2011

no dobra: niektóre są całkiem niezłe...

i nawet mi sie podobają. Tak naprawdę to oczywiscie jestem zadowolona z efektu, choć myślałam, że osiągne go dużo szybciej, łatwiej , ot, tak, spod palca... Niestety... ilosc warstw farby, mozolne zawijaski, szlifowanie, znowu farba, kilka warstw lakieru...  cieżki kawałek chleba.


Przy okazji mała refleksja na temat wyrzucania, tudzież chomikowania różnych rzeczy: długo myślałam czym by tu zasłonić dziurki pozostałe po szaszłykowch patyczkach...a ponieważ  sutaszowa gorączka spowodowała małe spustoszenie wśród korali, i ich rozbrojenie, pozostało mi po tym procederze sporo takich właśnie "przekładek" i drucików, które teraz były jak znalazł!
Czyli- NIE WOLNO WYRZUCAĆ! wszystko moze się przydac i to w najmniej spodziewanym momencie. A jak już coś niestety wyrzucę, na bank w ciągu kilku dni okaże sie, że to własnie byłby teraz idelane!!
Teraz rozglądam sie za bielutkimi wstążeczkami, ale takich na 100% nie mam w domu, znaczy trzeba do sklepu....


niedziela, 17 kwietnia 2011

oto one: jajka wymalowane



coś tam się w końcu udało, ale namęczyłam sie strasznie- cóż,  talentu nic nie zastąpi....
Ponieważ obiecałam, ze niedoróbki też będę prezentować, wiec są!
Zdjęcie je trochę "wygładza" ale są baaaaaaaaardzo niedoskonałe... trzeba trenować i nie wiem, czy mi wystraczy zapału.
Buziaczki!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...