Moi mili zaglądacze:

poniedziałek, 2 stycznia 2012

sutasz: indyjskie inspiracje

Do powstania tych kolczyków przyczyniły sie trzy wydarzenia:

1. przesyłka od Ewy , w której znalazłam kamyczki do naklejania, ale moja sutaszowa dusza widziała je już nie na scrapkowych tworkach ale w biżuterii

2. mandale Jyoti inspirowane kolorami Indii (klik, klik, klik, i klik )

3. potrzeba małych upominków dla Pań Przedszkolanek, bo Franek kończy pobyt w jednym przedszkolu i przenosimy go do przedszkola , które jest w szkole Rafcia ( mam obu w jednym miejscu, nie muszę sie motać...)- dzisiaj pierwszy dzień w nowym , zostawiłam go płaczacego, serducho mi sie kraje....

 I tak powstały te kolczyki:




Szaindii ( szfranowe indie)


Indisza ( kolory trochę odwrócone wiec i nazwa odwrotna,..)


 Na półgłowku:
Indisza


Szaindii: 

Mam nadzieję, że się Paniom przdszkolankom spodobają, a Ewie i Jyoti dziękuję za inspirację.

Materiały to, jak już wspomniałam, szklane kamyczki do naklejania, szklane koraliki Jablonex i zwykłe akrylowe + sutasz w kolorach- fiolet, żółty i bordowy. Podklejone złotą ecoskórka. ( spodobało mi się to podklejanie, bo nie wymaga tyle pracy co podszywanie , ale czasem podszycie jest konieczne...)


Pozdrawiam serdecznie  i noworocznie!
Całuchy
♥

sobota, 31 grudnia 2011

Wisior Aztecca

Nic nowego nie powstaje, ale jeden twór mam zaległy...

Gdy Balbina zaproponowała mi wymiankę, wiedziałam, że nie będzie lekko...że nie opędzę sprawy jakimś tam sutaszowym monokolorem... no i nie pomyliłam się!!!
Balbina przesłała mi link do czegoś, co jej odpowiada i stylem i  kolorem, a była to zawieszka Frida wykonana przez anya.es na jej candy...

Zawieszka powinna być tylko większa...

tylko!!!!

No to schody!!!
ja tak nie potrafię...
tyle kolorów!!!

no ale nic to, trzeba brać byka za rogi: napisałam do Ani o zgodę na wykorzystanie jej pomysłu, i zabrałam się do pracy...
 Jak wiecie, ja swoich "dzieł" nie potrafię dokładnie powtórzyć, a co dopiero czyichś... no i w efekcie wyszło to:

AZTECCA!

DUŻE!!!
8x8cm, przekątna 9cm. Mocno wypukły koral w centrum + koraliki i kostki Jablonex, oraz zwykłe szklane koraliki.
Sznureczki czarne, trdycyjnie z możliwością regulacji długości:

pojedynczo - długie:


Podwójnie złożone - krótkie:



Można  tez wiązać, uzyskując długości pośrednie:


 Wyszedł kawał porządnego wisiora! Myślę że jest  idealny do czarnych ciuchów, co zresztą widać na Dorotce, mojej modelce :-)).

Mam nadzieję, że się będzie Balbinie dobrze sprawował...i podobno się podoba...


pozdrawiam serdecznie wszystkich,
życząc szampańskiej zabawy Sylwestrowej i samych dobrych dni w Nowym Roku!
całuchy
♥


PS. Balbinowa część wkrótce...

środa, 28 grudnia 2011

Drutowanie...

Mój mąż zażyczył sobie pod choinkę sweter,dokładniej mówiąc golf...

No to się wzięłam do roboty!
Niby miała być tajemnica, ale jednak przymiarka musiała być no i okazało się, że delikatne ciałko (!!) nie zniesie dotyku prawdziwej wełny!

Więc z niedoszłego swetra powstała poduszka:



  Tu w towarzystwie wykonanej wcześniej, z nadrukiem


Chyba nawet nieźle wygląda taki kontrast:




Zapinana na guziki z masy perłowej ale przyszyte lewą stroną na wierzch- takie bardziej zgrzebne:




W związku z tą nie oczekiwaną zmianą projektu małżonek musi na swój golf nieco dłużej poczekać.
Wzór  i kolor będzie taki:


Oczywiście pochwalę się produktem finalnym.

To żeby nie było, że święta to tylko obżarstwo i leniuchowanie...no i że nic sutaszkowego nie powstaje, ale rączki zajęte...

całuski
♥

wtorek, 27 grudnia 2011

Refleksje poświąteczne....

Wigilia bez rodzinki jest dziwna...
po raz pierwszy byliśmy tylko we czworo ( zawsze albo my jeździliśmy, albo do nas dziadkowie przyjeżdżali, ale że mamy 550 km do najbliższej rodziny, to jest to dość utrudnione...no i w tym roku, z racji remontu tak jakoś nikt... i nigdzie...).
Robienie potraw wigilijnych nie było uciążliwe, zwłaszcza, że mój starszy syn niejadek zażyczył sobie.... makaron z cukrem!! zrobiłam, no bo co? on ani śledzi, ani karpia, ani pierogów, ani uszek, ani barszczyku, ani makowca, ani nawet opłatka!!! kutii czy makiełek w ogóle nawet nie powącha.. . wiec niech dziecko coś z Wigilii ma... nawet postne toto...
Franek nieco lepiej pod tym względem ,ale też bez rewelacji...tak więc nikt nie docenił mojego autorskiego śledzia w miodzie! a mówię Wam, jest pyszny  i choć robiłam go po raz pierwszy będę go robić już zawsze:



dla zainteresowanych ( i odważnych!!) przepis:

0,5 kg śledzia na kwaśno ( czyli takiego z octu)
1 duża cebula drobno ( jak kto lubi) posiekana
3 łyżki rodzynek
3 łyżki miodu
3 łyżeczki czubate przyprawy do piernika ( tak, tak, takiej korzennej, do pieczenia)
olej

Śledzia kroimy na paseczki i układamy w naczyniu :
warstwę śledzia  posypujemy cebulą, łyżką rodzynek, łyżeczką przyprawy piernikowej, polewamy łyżką miodu i podobną ilością oleju.
Czynności powtarzamy ( składniki na trzy warstwy w miseczce 12x12cm.) Odstawiamy do przegryzienia- najlepsze na drugi dzień...

Wiem, że to dość kontrowersyjne dobranie składników ( gwarantuję, że nie powstało jak moje pierniczki z solą...), ale zakochałam się w nim w Kopenhadze, gdzie swego czasu bywałam dość często. Jest to oczywiście tylko próba odtworzenia tamtego smaku, i moim zdaniem udana. Polecam!!

Dziękuje wszystkim za życzenia i te blogowe i te tradycyjne kartkowe.
Chciałam Wam w tym miejscu  pokazać moją prywatną galeryjkę kartek, do której wykorzystuję malowniczo zamontowaną w przedpokoju rurę odpowietrzającą  C.O. ( już nieużywana, bo mamy inne ogrzewanie, ale nikomu nie chciało się jej demontować, zwłaszcza, że za chwilę (???) się wyprowadzimy do nowej części domku...):





A na koniec jeszcze kilka zdjęć mojej białej choinki, której kolor zdeterminowały bombki od Janeczki.
Powiem Wam, że z narażeniem życia kupiłam dwa opakowania białych bombek w supermarkecie- 20 min. czekałam przy kasie, bo okazało się, że kody nie wchodzą, a jak już pojawił się ktoś ze stoiska, to powiedział, że te bombki już od wczoraj (!!!) nie wchodzą i muszą być wycofane, bo nie można ich sprzedawać!
 wyobrażacie to sobie?
 nie ze mną te numery! powiedziałam ( wydaje mi się,  że dość spokojnie), że niech robi co chce, ale ja te bombki kupuję i bez nich nie wyjdę... odczekałam drugie 20 min. , pan pojawił się z kodem zamiennym  i mogłam się oddalić  z upragnionym zakupem... ( bombki okazały się być szklane, co w dzisiejszych czasach nie jest takie oczywiste...)

rozumiem, że przed świętami, tłok, dużo towaru itd. ale żeby wbić jeden kod do systemu to chyba nie trzeba skomplikowanych działań. No ale może się mylę... aha, to był real dla jasności.

Pozostałe ozdoby wyprodukowałam samodzielnie ze zwykłych kartek ksero- instrukcje w sieci.




Oczywiście królowały Janeczkowe bombki:





Ale przypomniałam sobie, że mam też w posiadaniu kilka szydełkowych aniołków ( o aniołkach to w ogóle osobny post chyba napiszę...)


 

Mój syn stwierdził jednak, że mu się ta choinka nie podoba ( nie pomogło moje nawiązanie do śniegu... i że tak oryginalna...) wiec w przyszłym roku czeka nas feria barw! no i fajnie, kolorowe choinki są  chyba jednak najpiękniejsze! w końcu to choinka!
Całuski
♥

sobota, 24 grudnia 2011

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...