Moi mili zaglądacze:

piątek, 23 grudnia 2011

Własna zima forever!


Bez względu na to co za oknem ( choć teraz  akurat mamy dokładnie to samo) mam swoją własną zimę!
a to dzięki Knui Magdzie Sowlshine, która właśnie przysłała mi to małe arcydzieło:


Zobaczcie jak to jest pięknie i dokładnie zrobione:

Moje chłopaki nie mogli wyjść z podziwu : Mamo a to jest prawdziwy śnieg?  Mamo, zobacz, tu są kamyczki! Mamo, a tu jest kawałek drewna! Mamo, ten domek jest z papieru czy z cegieł? Mamo, a dlaczego ta Pani go nam przysłała??
No właśnie dobre pytanie!
 Dlatego synku, że to bardzo miła Pani, która zawsze przysyła nam piękne rzeczy i zawsze więcej niż zamówione!  a tym razem miał być tylko pierścionek z koralem, który wysłałam Magdzie z prośbą o przerobienie go na jedno z jej dzieł... no i proszę, nie dość, że pierścionek jest cudny:



to jeszcze doczepiła się do niego zawieszka z turkusem...



No dobra, nie jestem tak całkiem bez winy, bo takich turkusów sprezentowałam Magdzie kilka, no i poleciał do niej naszyjnik Zielona Noc, ale to tylko dlatego, że  Magda zawsze wysyłała mi coś extra do zamówień, no i chciałam się jej odwdzięczyć...
ale jak widać nie jest to łatwe- natychmiast nastąpiła reakcja zwrotna...Ale tak to już jest z knujami- jak raz się zacznie , to robi się z tego "neverending story"... chyba wiecie o czym mówię...


Serdeczne całuski jeszcze przedświąteczne z życzeniami takiś śnieżnych świąt jak w mojej magicznej kuli!
♥

wtorek, 20 grudnia 2011

Bombowe candy od Janeczki i moja "twórczość " scrapkowa

Wczoraj dotarł do mnie wielki karton z wygranymi na candy u Janeczki bombeczkami ...
taaaaaaaaaa... bombeczki to to nie są...


to są BOMBY!


na Janeczkowych zdjęciach nie było tego widać, ale one są ogromne!!!


tu w komplecie:


Są po prostu cudne!!
Janeczko, bardzo Ci dziękuję, to najpiękniejsze bombki jakie miałam do tej pory!
Zdeterminowały kolorystykę naszej tegorocznej choinki: będzie biała! jeszcze nigdy taka nie była, wiec sama nie wiem jak to wyjdzie... choinkę ubieramy tradycyjnie 24go, więc mam jeszcze troszkę czasu na myślenie...

A teraz kilka moich prościutkich karteczek, nie wszystkie zdążyłam uchwycić, ale nie różniły się zbytnio od prezentowanych:






W dwu pierwszych wykorzystałam bazy kupione w Lidlu, pierwsza ma obrazek ze Św. Rodziną , który dostałam w komplecie od Ewy, druga to recykling kartki świątecznej z zeszłego roku, a jest to obrazek malowany ustami+ koronka brzegowa od Aleksandry, do trzeciej wykorzystałam elementy z torebki ozdobnej na prezenty ( 3D!) i papier od Ewy...
koślawe to troszkę wszystko jest, bo nie używam linijki, ale co tam, handmade w końcu...

 I wiecie co? jak już się zacznie robić te scrapki, to innym wzrokiem patrzy się na każdy rodzaj papieru...nie wyrzucać!!! bo może się przydać...
tylko gdzie to wszytko składować??!

pozdrawiam serdecznie!
♥

niedziela, 18 grudnia 2011

Jak ze smakowitych pierniczków otrzymać całkowicie niejadalne ozdoby choinkowe....

Myślę, że jest wiele sposobów na powyższe, ale mój jest zdecydowanie najdroższy...
trzeba mianowicie , w fazie przygotowywania ciasta wsypać sól zamiast cukru...
genialne - prawda?
Zorientowałam się po upieczeniu pierwszej blachy, bo spróbowałam czy już są dobre.... o żesz ty w mordę... ale były okropne... zdążyłam tylko w drugiej partii wykonać dziurki ( rurka do picia, polecam ten sposób) i voila!

całkiem niespodziewane dysponuję sporą ilością niesamowicie pachnących, zdecydowanie niejadalnych pierniczkowych ozdóbek ( o tym że nie planowałam takich działań niech świadczy fakt, że wstążeczka jest pomarańczowa a nie np. czerwona, świąteczna...po prostu innej nie mam...)
Na zdjęciu tylko część, mam tego trzy razy tyle, a w lodówce pozostałe 2/3 ciasta- zamrożę i na przyszły rok będzie jak znalazł...


Partia bezdziurkowa została pomalowana plakatówkami.

 a chłopaki oczywiście uczestniczyli w procederze przygotowania:




Na zdjęcie załapał się też klockowy czołg, który został wykonany tak mimochodem w międzyczasie...

Gdyby ktoś chciał  jednak zamiast ozdóbek mieć aromatyczne pierniczki, to przepis pochodzi z  bloga Nowy Dom w starym stylu,  prowadzonego przez Bestyjeczkę. Jest to blog prywatny, wiec jeśli nie macie uprawnień, to przepis na pierniczki jest taki:
  • 1 szklanka cukru (białego lub brązowego)
  • 1 szklanka miodu
  • 6 dkg masła (na oko trochę więcej niż 1/4 małej kostki)
  • 2 jajka
  • 1/2 szklanki skórki pomarańczowej (może być gotowa kandyzowana)
"Mąka":
  • 2 i 2/3 szklanki mąki pszennej
  • szklanka orzechów (daję włoskie, mielę w maszynce ręcznej)
  • 1/2 szklanki płatków migdałowych (mielę razem z orzechami całe ziarna migdałowe)
  • 6 łyżek kakao (tym razem "sypnęło" nam się więcej)
  • opakowanie przyprawy do pierników (lub samodzielnie dodawane przyprawy do smaku: 2 łyżki cynamonu, 1/2 łyżki mielonego imbiru, 1/2 łyżeczki goździków)
  • 3/4 łyżeczki soli
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/4 łyżeczki sody oczyszczonej
Wymieszać składniki na "mąkę".
Utrzeć masło z miodem i cukrem na kremową masę (tradycyjnie używam makutry). Dodawać po jednym jajku - ciągle ucierając. Wsypać po trochę przygotowaną "mąkę", na koniec dodać skórkę pomarańczową.
Ciasto będzie gęste i lepkie - zbić je w kulę i schłodzić w lodówce. Po schłodzeniu wyciągać po trochę i rozwałkować na ok 0,4cm. Blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Piec 15-20 minut w temp. 180st.C.


Jak widać moje ozdoby choinkowe są naprawdę wypasione: orzechy, migdały, kakao, miód...

i sugeruję jednak z cukrem , bo pachną tak nieziemsko, że aż chce się je schrupać...a moich raczej w tym celu nie polecam

w poniedziałek drugie podejście...


całuski

piątek, 16 grudnia 2011

Doroty w moim życiu...

ten post musiał mieć taki tytuł... zaraz się przekonacie dlaczego... i ostrzegam-będzie dość długo i zdjęciowo ;-))

Wczoraj dotarła do mnie przesyłka od....tak tak- Doroty, a właściwie Doro ze Starego Sadu, która na moje specjalne zamówienie wykonała...


Królewską ośmiornicę.

Myślę, że będę ją nazywać KRÓLOWA DOROTEA!!!

jest przepiękna, idealnie gładka gdzie trzeba:
idealnie wybarwiona:
Jest doskonała! zapragnęłam mieć taką bo zakochałam się w octopusach ( i nie tylko ) tworzonych przez Doro. W STARYM SADZIE to jest ten drugi blog "gliniany" który uwielbiam odwiedzać.
Dorotka oczywiście na Dorotei nie poprzestała i w przesyłce znalazła się jeszcze taka oto śliczna zawieszka:

No ale miało być o Dorotach, a wiec czas na drugą:

dzisiaj dostałam wieeeeeeeeeeelką pakę od znanej knui Dorci ( występującej jako dorcia48),
   
Takiej ilości paczek i paczuszek najlepszy mikołaj by się nie powstydził, zresztą wydaje się jakby maczał w tym palce, bo napisał kartkę z taką adnotacją:

No to otwieraliśmy , a w paczuszkach:
samochodziki dla chłopaków:

Książki dla mamusi:
pendrive dla tatusia:

filmik dla obojga:


i jeszcze coś przepięknego:

Zrobiona przez Dorotkę bransoletka z muszli paua- uwierzycie, że ostatnio myślałam o tym, żeby sobie coś z tej muszli zrobić bo jest cudna a nic nie mam???
no to teraz mam:
 A na dodatek jeszcze niezwykle oryginalny pierścionek:
Oraz wspaniałe obrazki plakatów filmowych do wykorzystania w mojej przyszłej karierze scrapowej...o kalendarzyku już nie wspomnę...i o smyczach...

Dorotka jest niesamowita, pomyślała o nas wszystkich i jeszcze dorzuciła dwie garście słodyczy, które natychmiast zostały wchłonięte...
Dorotko dziękuję! a właściwie dziękujemy!.

No i to by było o dwu Dorotach, ale jeśli zaglądaliście do mnie ostatnio, to wiecie, że mam własne logo,  zrobione przez...  diaro- czyli Dorotkę Jarosz,
a wspaniałą glinianą umywalkę ( do zobaczenia w tym poście) zrobiła dla mnie Dolo czyli Dorota Wysocka-Ługowoj z Pracowni Ceramicznej -Decornia

Moją modelką bywała czasami tez Dorotka- moja przyjaciółka , jedna z pierwszych osób jakie poznałam bliżej po przeprowadzce do małopolski ( bom bardziej z wielkopolski....).

I tak się zaczęłam zastanawiać nad tymi Dorotami w moim życiu... i liczyć te , które pamiętam...
przedszkole- 2
blok- 2
rodzina-2
szkoła podst.-2
studia-2
praca-2
okolica-1
sieć-4!!!!( i to tylko w ciągu kilku ostatnich  miesięcy!!)

Nawet sobie nie zdawałam sprawy, że tyle ich wokół mnie... Ale nie narzekam.
Bo przecież spotykają  mnie z ich strony same przyjemne rzeczy...


Całuski dla wszystkich, a dla Dorotek szczególnie!



czwartek, 15 grudnia 2011

Sutasz: Indian Soul i moje nowe LOGO

uff... udało mi się skończyć naszyjnik, który jest kompletem do prezentowanych wcześniej kolczyków Indian Soul i teraz mogę już zaprezentować całość:



Na półglówku komplet prezentuje się tak:


Muszę powiedzieć,  że jest niezwykle glamour- mieni się przy każdym ruchu , co zawdziecza  benzynkowej powłoce na użytych  rurkach Jablonex. Rurki są w kolorze zielonym i granatowym + żółte szklane przejżyste  kaboszonki w kształcie łezki ( podklejone pomarańczowym filcem więc mają taki pomarańczowy ciepły odcień) . Sutasz w kolorach: żólty, zielony, niebieski.

Zapięcie bez regulacji :-(, na jeden koralik :


 A spód ( naszyjnika i kolczyków) już tradycyjnie podklejony złotą ecoskórką ( ależ sie nawycinałam...)







I co? i co?
Zauważyłyście??
Jeśli nie, to teraz prezentuję: moje nowe, w pełni profesjonalne LOGO:
Zaprojektowala je dla mnie Dorotka ,oczywiście na jasnych, biznesowych zasadach ( beż żadnej prywaty ;-)).

Dorotko bardzo Ci dziękuję, moim zdaniem logo jest super!!!

Przy okazji dostałam krótki kurs jak umieścić na zdjeciu logo w postaci znaku wodnego, co było do tej pory poza moim zsięgiem,  a teraz już umiem!!!

Tak wiec wyposażona w logo i nowe umiejętności wkraczam powoli w Nowy Rok, i nie wiadomo, co ten rok przyniesie, oby większość dobrych rzeczy!!!

Całuski serdeczne
♥
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...