Rafciu zażyczył sobie marynarkę, Franek też by chciał, ale udało mi się zbyć go obietnicą przyszłego roku... jak tak dalej pójdzie to będzie lepiej ich żywić niż ubierać.... dandysi rosną...
Chciałam też, przy okazji, pokazać Wam coś, co zrobiłam w ramach podziękowania dla ustępującej pani Dyrektor:
Są to wypisane różnymi czcionkami imiona i nazwiska wszystkich absolwentów , którzy skończyli szkołę w czasie, gdy była jej Dyrektorem... 20 lat!!
Powiem Wam, że pani Dyrektor była bardzo wzruszona tym podarkiem... sama miałam niezłe wrażenia, jak to robiłam, i wpisywałam nazwiska osób, które teraz znam jako rodziców... pół wsi się tam przewija...
Nazwiska oprawiłam w passe partout , które podrasowałam troszkę moją starą, ulubioną metodą zdobniczą "na firankę".
Dla jeszcze jej nie znających: ozdabiany przedmiot przykrywamy firanką ( jeśli trzeba to mocujemy np. taśmą klejącą..., lub przyduszamy czymś ciężkim.:-))
pryskamy farbą w sprayu, mniej lub bardziej intensywnie, zdejmujemy firankę i voila:
Moje passe partout było ciemno beżowe, farba w sprayu czarna.
I żeby pozostać w tonacji beżowo-czarnej przestawiam zdjęcie Beluni po dzisiejszej eskapadzie nocnej ( podgryziona siatka ogrodzeniowa...):
Rafciu jak ją zobaczył krzyknał:
"mamo jakiś pies biega po podwórku!!!"
no ja tez jej nie poznałam...
Nie wiem jak te jej ucieczki się skończą... dobrze, że jest wysterylizowana...
I na koniec już miła dla mnie wiadomość- wygrałam wyzwanie śmieciowe " śmieci jednego-skarbem drugiego" na blogu Asia majstruje, na które jak pamiętacie zgłosiłam ten śmieciuchowy komplet.
Dziękuję serdecznie wszystkim, którzy oddali na niego głosy - to dzięki Wam!!.
i to już tyle na dzisiaj,
całuski serdeczne
♥


