Już jest u mnie, moja Maryjka...
Stanęła na oknie, w towarzystwie korony od
Kaprys, z zeszłorocznym bukietem róż z liści klonowych ( całkiem nieźle się trzymają, i choć już powstał nowy, tegoroczny, to żal mi wyrzucić...) i świecznika, który był wprawką przed pomalowaniem
tego stołu.
Dawno już chciałam mieć figurkę Matki Boskiej, ale zawsze była poza moim zasięgiem, w końcu się udało.
Oczywiście nosi ślady upływu czasu: ma utłuczone palce, lekko przybrudzoną farbę... ale w końcu nie oto chodzi, żeby była jak nowa. Taka jest najpiękniejsza.
Niestety nie znam jej historii...
Jej pojawienie zbiegło się w czasie z bardzo smutną informacją- przegranej walce z rakiem jednej z naszych blogowych sióstr-
Chustki. Ostanie wpisy na jej blogu zmusiły mnie do bardzo głębokiej refleksji na temat tragedii matki, która wiedząc, że umrze, musi przekazać tę informacje synowi... znaleźć dla niego jakiś świat, w którym będzie mógł żyć... To jest dla mnie coś niewyobrażalnego, świadomość, że już nigdy nie będzie można czuwać nad swoim dzieckiem, prowadzić go w świat, opiekować się, że zostawia się go samego, podatnego na ból i zranienia...
Że już nigdy nie da się mu tego poczucia bezpieczeństwa, tej bezwarunkowej miłości....nie przytuli, nie pocieszy, nie wytłumaczy ...
Wiem, że takich sytuacji jest bardzo wiele, że wiele dzieci traci rodziców zbyt wcześnie, że jest to dla nich trauma na całe życie, i wiem też, że udaje im się zbudować dobre życie , że często są dzięki temu wrażliwsze, czulsze, mądrzejsze... Wiem, ale...
Może nie jestem najlepszą matką, zdarza mi się krzyczeć, złościć- jak każdej, ale staram się... staram się...
I dlatego też, mimo, że strasznie mi się nie chciało, w ostatniej chwili zorganizowałam dynie i zadość się stało naszej rodzinnej tradycji : 4 wycięte paszcze, symbolizujące naszą rodzinkę- stanęły w środę wieczorem na ganku:
Od lewej: mama, Franek, Rafciu, Tata.
Naszą rodzinną traydcją jest też zapalenie świeczek na najbardziej zapomnianym grobie na cmentarzu- ponieważ nasze rodzinne groby są baaardzo daleko, staramy się choć w ten sposób uczcić Święto Zmarłych: modlitwą za kogoś o kim już niewielu pamieta...
serdeczne
♥