Wczoraj zakończyły się zapisy na candy "Skona hem -podaj dalej".
dzisiaj więc wyniki losowania.
gazetki i serduszka:
polecą do osoby , której numerek, spośród 23 chętnych, wylosował Pan Random:
a jest nią:
Ankha!!
Gratuluję, poproszę adresik na maila
ystin@wp.pl a wszystkich zainteresowanych zapraszam za jakiś czas do Ani, będzie znowu możliwość wygrania!
A teraz kilka refleksji z pierwszego Małopolskiego Kongresu Kobiet.
Nie ma jeszcze szerszych artykułów o tym wydarzeniu, jedyne co znalazłam jest
TU.
Dowód, że tam byłam ( czerwona strzałka :-)):
a tak prezentowały się nasze koleżanki z gminy- Kobiety ze Stowarzyszenia "Kolibaby"- bardzo prężnie działającej organizacji zrzeszającej Koła Gospodyń Wiejskich.
Cóż mogę powiedzieć: było naprawdę dużo ciekawych, pięknych i młodych ( duchem i ciałem) kobiet, które zrobiły karierę ( w różnych dziedzinach życia), są aktywne zarówno w biznesie, organizacjach rządowych, jak i i społecznych...
Brakowało mi tam trochę wystąpień zwykłych "codziennych" kobiet... ale pewnie tak musi być, że na świeczniku jest więcej tych kolorowych, właścicielek firm, profesorów, posłanek, wójcin ( czyli pań będących wójtami...).
Wszystkie one zachęcały do brania spraw w swoje ręce, do odważnego działania, kierowania swoim życiem tak jak chcemy...
No właśnie!
Kluczowe są tu dla mnie słowa
"tak jak chcemy"!!
A nie wszystkie kobiety muszą chcieć robić karierę, piastować wysokie stanowiska, zdobywać stopnie naukowe!
Dlatego gdy Pani prof. Agnieszka Zalewska, prezes CERN, zauważyła, że dla każdej kobiety ważne są inne wartości i nie każda musi zostać profesorem zaczęłam klaskać! I inne babki się dołączyły, nie wiem czy dlatego, że tak wypadało, czy też uważają tak jak ja: że kobieta może spełniać swoje życiowe ambicje na różne sposoby i nikt nie ma prawa zarzucić jej np. że gnuśnieje z dziećmi w domu!!! jeśli tylko jest to dla niej ważne i robi to świadomie, ma do tego prawo!
Nie będę się tu rozpisywać na ten temat, ale napiszę jeszcze tylko, że chciałabym aby ruch feministyczny bardziej skupił się właśnie na daniu kobietom przyzwolenia na wybór własnej drogi samorealizacji, żeby nie narzucał "jedynie słusznej" ścieżki kariery, zdobywania coraz to nowych męskich zawodów czy obejmowania piastowanych do tej pory wyłącznie przez mężczyzn stanowisk.
Feminizm dla mnie to głoszenie
wolności wyboru dla każdej kobiety ! A czasem mam wrażenie, że największym wrogiem kobiet są inne kobiety, że nie wspieramy się nawzajem w swoich decyzjach, że negujemy wybory dróg życiowych innych niż nasze, i w efekcie jak się nie obrócimy doopa z tyłu: no bo jak kobieta robi karierę to na pewno zaniedbuje dom, co to za matka!! a jak nie pracuje, zajmuje się domem i dziećmi- to jest bez ambicji, głupieje i tylko o kupkach i chorobach można z nią pogadać... i same to sobie robimy!!!
I tego aspektu docenienia różnych wyborów kobiet zabrakło mi trochę na tym kongresie....
miłego tygodnia
całuski
ystin
♥
PS. nie brałam udziału we wszystkich panelach, bo sesje odbywały się równolegle, wiec może gdzieś zostało to omówione, ale na moim panelu "Poza miastem-w centrum życia" nie było to zbyt mocno podkreślane. Tu też głównie występowały kobiety, które nawet poza maistem robią karierę, rozkręcają biznes, wchodzą do polityki.... tylko dwie panie były troszkę bliżej codzienności....