Moi mili zaglądacze:

czwartek, 16 stycznia 2014

jak to jest z tym prądem- rozważania....

od razu ostrzegam, że dzisiaj prawie bez zdjęć będzie.... no może coś tam, dla kolorku wkleję...
bo tematem dzisiaj jest prąd, taki normalny, co to nie wiadomo czym jest.... no bo czy ktoś widział prąd?????

ale rachunki za tenże widzimy wszyscy!
W czasach prosperity finansowej zużycie prądu miałam głęboko....
Beztrosko gotowałam wodę w czajniku w ilości jak dla pułku, ogrzewałam łazienkę prądożerczym grzejnikiem, ciepła wodę  mieliśmy z bojlera, suszyłam  pranie w suszarce bębnowej czy to lato, czy to zima.....

Czasy się skończyły i rachunki zaczęły boleć..... stopniowo rezygnowaliśmy z miejsc poboru- pierwszy odpadł czajnik, druga suszarka ( używam jej teraz tylko do suszenia ręczników- bo ich miękkość jest z niczym nieporównywalna po suszarce- i do kurtek puchowych i poduszek), pilnuję by "usypiać" komputer jak chwilę nie pracuję, wszystkie żarówki zastąpiliśmy energooszczędnymi, zrobiliśmy instalację na zimowe grzanie wody z naszego pieca miałowego....
i co?
DOOPA!!!
prądu nadal szło w cholerę- wytłumaczeniem mogły być jeszcze prace budowlano-remontowe i spora ilość wykorzystywanych przy tym urządzeń.... ale....
Uwierzycie jeśli powiem, że doszliśmy do 460 zl miesięcznie za 4-os rodzinę?????
Dramat!
I w końcu nas oświeciło: halogen na czujnik ruchu zamontowany na zewnętrznej ścianie domu!!!
W deszczowe czy śnieżne noce świecił na okrągło, pies go aktywował, kot.... miałam wrażenie , że nawet pająki się nim bawiły!!!

Odłączenie spowodowało, że przez kolejne pół roku nie płaciliśmy rachunków w ogóle- taka była nadpłata!

Za to oszczędzanie weszło nam w krew i powrotu do starych przyzwyczajeń nie ma!
A żarówki powoli wymieniamy już na ledowe, bo są jednak korzystniejsze- jeszcze trochę droższe niż te "energooszczędne" ale nie trzeba się martwić, czy nie są przypadkiem za często włączane i wyłączane ( bo to podobno niewskazane).

Tak wiec teraz zaopatruję się w ledy ( TU) bo mają największy wybór kształtów  a barwa światła nie jest już taka "trupia" jak kiedyś. Polecam!

Zaoszczędzone pieniążki najchętniej wydałabym na lampę , np. taką:

( znalezioną TU).....



No co.... pomarzyć nie wolno????


całuski
ystin

45 komentarzy:

  1. Ja Ci wierzę z tym rachunkiem,bo mam podobnie i też powoli eliminuję różne źródła pożeraczy prądu i może z czasem wpadnę na pomysł co mi tak żre.Tylko,że ja mieszkam w bloku,ale ganiam wszystkich jak mi pozostawiają podłączane różne ustrojstwa i pójdą sobie

    OdpowiedzUsuń
  2. rozważałam koszenie ręczną kosą i smażenie dżemów na grillu ale chłop mnie sklął.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co Ty nam tutaj horrory jakoweś serwujesz z tą kosą! :-).

      Usuń
    2. co tam kosa- dżem na grillu to mogłoby byc krwawo!

      Usuń
  3. Nigdy bym nie pomyślała, że czujnik może pożerać takie astronomiczne ilości energii. Dobrze, że się w porę spostrzegliście. Ja strasznie nie cierpię tych energooszczędnych żarówek. Bardzo brzydko się w ich świetle wygląda:-). Poza tym, masz słuszność, częste włączanie i wyłączanie jest niewskazane. Wtedy pobór energii jest bardzo duży. Na razie używam halogenów, lecz kto wie, może jednak pomyślę o ledach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no bo to był halogen o dużej mocy, z założenia miał świecic mocno, ale krótko.... tylko z tym "krótko" nie wychodziło!

      Usuń
  4. hahaha no dobra jesteś, wreszcie dało się zlokalizować prądożercę.....ech, fajnie że wszyscy u Ciebie się włączają w oszczędzanie....ja z synem jestem i jak wracam z pracy to włączone są: komputer, swiatło w łazience czasem wszystkie 3 punkty), przedpokój ...i tylko moja psinka sama merdająca sama. Nie nauczę opieszalca......pozdrawiam.
    a lampa...no cóż , nie wie czy akurat u mnie....ale gdzieś w kącie w przedpokoju....hm?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja co chwila musze robić tour po domu i gasic.....a najlepszy jest mąż jak się zrywa na akcję ( strażak ochotniczy)- cała droga przejścia jest rzęsicie oświetlona, no i na gaszenie ( światła) nie ma czasu ;-))

      Usuń
  5. My płacimy też dośc dużo miesięcznie ...i tez myśłimy na czym tu oszczędzac ale nie da sie za bardzo...ale mam też tą lampkę zew i faktycznie zobaczę co będzie jak ją odłączymy...Tekst z bawiącymi się pająkami powalił mnie na kolana hehehehe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jesli macie halogen o dużej mocy to radzę się mu przyjrzeć :-/

      Usuń
  6. Niestety,rachunki rzecz konieczna ;[ My jeszcze jak mieliśmy starą lodówkę to płaciliśmy za prąd gigantyczne rachunki ale wystarczyło wymienić lodówkę,gasić światło po wyjściu z np.pokoju i rachunki poszły w dół.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o, z lodówką tez mieliśmy przeboje- okazało się, że żarówka kupiona specjalnie do lodówki strzasznie mocno się nagrzewa- na tyle, że ciepłe robiły się produkty umieszczone w jej pobliżu! przy okazji okazalo się, że uszczelka w drzwiach gdzieś się zagięła i drzwi niedomykając się , nie gaszą światła w lodówce!! naprawa uszczelki i wymiana żarówki przyniosły ochłodzenie ;-))

      Usuń
  7. Ja już dawno zakleiłam czujnik ruchu na halogenie nad garażem.Założenie było krótko i mocno, ale biegajacy pies itp. sprawiały, że włączał się ciągle. Mam zamiar kupić ledowy. Sąsiedzi mają i świecie bardzo mocno,czujnik ruchu nie jest tak delikatny jak w zwykłych tego typu lampach co przekłada się wspaniale na rachunki.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i my też w tym kierunku podążymy :-))

      Usuń
  8. Widzisz, mój M. chce czujnik montować, ale to mu powiem od razu, że tylko taki z baterią solarną ;) My na szczęście zużycie (a tym samym rachunki) mamy ok. Ale jeszcze nie mamy pralki ;) Z tymże domek malutki, to i mało punktów poboru. Woda ciepła od pieca jest, więc właściwie przy okazji grzania w domku się robi. Ja jedynie latam i ładowarki pozostawione przez M. co chwilę odłączam. I tylko macham mu kablem przed nosem i się pytam czy atmosferę nam ładuje :D

    OdpowiedzUsuń
  9. ...460zl..tyle kostzuje nas ogrzanie domu i wody naszym nowym piecem na miesiac ( w tym rachunek za prad ktöry potrzebuje ten dziwny piec )... Ogrzewamy jakies 220 m2 ...
    Ale masz racje... rachunki sa coraz wieksze...
    Coraz wiecej zarabiamy i coraz wiecej za wszystko placimy..chyba cos nie tak....??!!!!!!!!
    Pozdrawiam))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no własnie! jak się nie obrócic doopa z tyłu!
      ale to cudo macie niezłe....

      Usuń
    2. Gdybys byla kiedys zaineteresowana zmiana pieca to polecam.!!!
      Nie trzeba tankowac oleju ani czyscic i dorzucac wegla)))
      Czysta robota))

      Usuń
    3. U nas trez jest taka lampa... Nie jest zalaczona wiecznie,ale latem podczas zniw tak...oj ,trzeba bedzie cos z tym zrobic!!! Uratujemy pare euro dzieki Tobie ))

      Usuń
    4. Witam, bardzo inspirujący post i komentarze :) Można coś więcej o tym piecu , pliz ? U mnie znów się ochłodziło i jak nic muszę skoczyć do piwnicy pomachać łopatą z węglem , echh

      Usuń
    5. Lore-mia pisała o tym piecu na swoim blogu. Piec normalnie kosmiczny. No i niestety w Niemczech. PL jak zawsze daleko w tyle za murzynami...

      Usuń
  10. ha! u nas trzyosobowa rodzina płaciła w zeszłym okresie rozliczeniowym 380 zł ... ale wiem czemu booooooo zepsuł nam sie piec który ogrzewa wodę i bojler grzał non stop 3 msc... teraz na szczęście opłata spadła do 260 zł ale i tak to dużo uważam ... w ogóle to mnie przeraża ile msc wydajemy na rachunki i jedzenie...

    buźki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. my zeszliśmy do 160... zobaczymy jak bedzie dalej :-))
      wszystkie rachunki razem to koszmar!

      Usuń
  11. Powiem tak: u nas ok 360 za dwa miesiące ale- woda grzana piecem, światło energooszczędne, żadnych świateł na zewnątrz, czujniki możliwe wyłączamy, światło palimy skromnie. Jedyne co to komputery skoro Kochany w domu pracuje. Ale za to oszczędza na kosztach dojazdu do pracy więc na jedno wychodzi:)
    pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to my też w tych okolicach- 160 na m-c teraz. Ale nie było łatwo!

      Usuń
    2. U nas też komputery najwięcej. Zwłaszcza mój złomiasty laptop, bo bateria nie działa i na kablu wisi ;)

      Usuń
  12. Ja mam za to nieodparte wrażenie, że chyba ciągle siedzę pod prysznicem...bo doprawdy nie wiem, skąd taki poziom rachunków za wodę..ale gratuluje spadku rachunków, bo rzeczywiście były kolosalne

    OdpowiedzUsuń
  13. No to ja nie wiem, bo nie mam halogenu, a rachunek prawie taki sam, jak Twój. Nie mam też czajnika na prąd bo jest gaz. Od miesiąca jednak są dwie osoby nie cztery, i chodzą dwa kompy nie cztery, mniej piorę, mniej prasuję. Może się zmniejszy w końcu ten rachunek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na pewno ilośc osób ma znaczenie kluczowe! trzymam kciuki ;-))

      Usuń
  14. Z prądem ma problemy moja siostra. Wszystko powyłączała a licznik dalej się krecił! A za sprawdzenie zażyczyli sobie 90zł metodą standardową i 3 razy tyle za jakąś nowocześniejsza metodę... Więc znając życie, metoda standardowa nic by nie wykazała i trzeba by było zrobić nowoczesną.Więc teraz też chodzi i gasi, oszczędza.... Masakra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moim zanjomym ktoś się podpiął i miał prąd za darmo.... może niech lepiej sprawdzi....

      Usuń
  15. a może jakby tak się dobrze poprzygladał tej lampeczce-może samemu udało by sie zrobic-tak w zblizeniu nie wygląda na bardzo skomplikowana-a cena na stronce wwww-to może za 20 takich lampek była podana :))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie powiem, żebym nie myślała o jakiejś samoróbce...;-)))
      cena niestety za 1 szt. ;-(((

      Usuń
  16. lampa cudna:) warto na nia pooszczedzac;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. raczej pozostanie w sferze marzeń...:-(

      Usuń
  17. Lampa świetna. Ty zdolna kobietka jesteś to myślę, że mogłabyś taką zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  18. U nas też ostatni rachunek za prąd mnie przeraził... Ale pewnie przez to, że to ja już nie pracuję ( nie dostałam żadnej umowy od 1.1.2014) więc mnie każdy rachunek przeraża....
    Ale remont trwa nadal, byli goście, były święta, więc na chwilę obecną bez paniki:)
    A wiecie co jest najgorsze? Nie cena za faktycznie wykorzystane kilowaty tylko opłaty za dostawę energii i inne takie pierdoły, które choć wyszczególnione na rachunku to i tak naszej uwagi nie zwracają!
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masz racje- przejmujemy sie komputerem czy właczona ładowarką, choć tak naprawdę zużycie jest niewielkie, a nawjwięcej płacimy za całkim inne sprawy!

      Usuń
  19. haha, mój mąż właśnie niedawno nabył gdzieś w sieci cało pudło ledowych żarówek i wszędzie w domu wymienia... nad garażem też wymienił - takiego prądożercę ja ty mieliśmy (tyle że psa nie mamy, ale koty sąsiadów do nas jak do toalety przychodzą)

    OdpowiedzUsuń
  20. oj tak nawet czasem sobie nie zdajemy sprawy ile różne rzeczy pobieraja pradu ...
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  21. U mnie też pierwszy odpadł czajnik, a teraz zbieram się do pozbycia się halogenów w łazience ...

    OdpowiedzUsuń
  22. Marzyć każdy może :)
    My też sobie zainstalowaliśmy halogena, ale już pierwszego wieczoru po spacerach Zochy wokól domu został wyłączony, zdawaliśmy sobie sprawę ile to mocy ciągnie.
    A jeśli chodzi o czajnik to nie jest coś czego się mogę pozbyć, jestem uzależniona od herbaty 20 razy dziennie.
    Ale też na to znalazł sie sposób.
    Zobaczyłam kiedyś taki przelewowy Philipsa, zbiornik i kranik, można filtr zamontować i lać zimną lub ciepłą, genialne urządzenie.
    Nastawia się pokrętło na wielkość kubełka do herbaty i zawsze leje tyle ile trzeba i nie grzejesz całego czajnika.
    Polecam :)
    Uważam, że oszczędności i pomysłowość w tym kierunku to jest super
    Bardzo cieplutko pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...