Moi mili zaglądacze:

sobota, 18 października 2014

Inwazja- post obrzydliwy- ostrzegam!!


Tak nas urządził Kapselek!
Nie wiem skąd się wzięły, może miał od początku, tylko mało a potem się rozmnożyły...

W każdym razie to jest jakiś dramat!!!!

Chłopaki zaczęli się skarżyć na pogryzienia... pomyślałam, że może jakieś komary, pająki...
a potem znalazłam na sobie pchłę, potem na podłodze, na sofie, wszędzie!!!

Zaczęłam szukać w internecie i normalnie osłabłam: 
to jest jak walka z wiatrakami
pchła składa ok. 15 jaj dziennie, które osypują się na podłogę, meble, wylęgają się z nich larwy, które nie muszą mieć kontaktu ze zwierzęciem, żeby się przepoczwarzyć!!
Mogą kilka miesięcy przetrwać w hibernacji!!!

Oczywiście są  sposoby walki, z których najbardziej skuteczny ( choć dość radykalny) to wyprowadzić się!!

Ja na razie jestem po gruntownym sprzątaniu, psikaniu Raidem max, i odkażeniu wszystkiego ( podłogi, mebli) żelazkiem parowym... na chwilę jest spokój, ale nie robię sobie nadziei, bo po kilku dniach wszystko zaczyna się od początku- gdy wyklują się kolejne pchły.....

Wyczytałam gdzieś o ziemi okrzemkowej, że podobno jest rewelacyjna... zamówiłam...

Kapsel oczywiście już od dawna polany Frontlinem, wiec na nim już nie ma pcheł, ale my się przecież tym nie polejemy... nas gryzą...

Powiem szczerze, że spotykam się z czymś takim po raz pierwszy,  problem pcheł w domu nie istniał a zwierzaków już troszkę u nas było...
Jedyne co mnie pociesza, to wypowiedzi na różnych forach, z których wynika, że nie jestem odosobniona, ale co to za pociecha, gdy masz świadomość, że takie robactwo gnieździ się w domu... brr....

A może Wam też się to kiedyś przytrafiło i macie jakieś sprawdzone ( i skuteczne)  sposoby walki??

byłabym szczerze zobowiązana ;-)

całuski
ystin

49 komentarzy:

  1. http://www.pryskaj.pl/pl/p/AFANISEP-25-WP-proszek-owadobojczy-25-g-MUCHY,-PCHLY,-PRUSAKI/770

    Powinno zadziałać. Permetryna jest najlepsza na wszystkie dziadostwa. Bardzo współczuję, wiem, co to znaczy.. Choć ja nie miałam problemu z pchłami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz nawet prać w tym ubrania z dodatkiem proszku, a potem jeszcze raz uprać już w samym proszku czy z jakimś płynem. I oczywiście na 60 stopni. Bardzo Ci współczuję. A tym, co ludzie piszę w internecie specjalnie się nie przejmuj, bo bardzo wszystko wyolbrzymiają.

      Usuń
    2. Dzięki za radę, czytałam o permetrynie, podobno tylko trzeba uważać żeby kot się nie wylizywał, bo może się zatruć.
      Na razie stosuję ziemię okrzemkową i jest jakby lepiej ;-))

      Usuń
  2. Raz w życiu zetknęłam się z tym problemem osobiście. U dziadków w czasie wakacji. Pamiętam, jak wszyscy byliśmy pogryzieni. To była prawdziwa plaga! Oczywiście zastosowano zmasowany atak, by je wytępić. Nie było na pewno takich możliwości, jakie Ty masz obecnie. Na szczęście z czasem problem się rozwiązał. Trzeba działać fazowo. Aż do wytępienia ostatnich larw. Gdy nie będzie już pożywki, paskudztwo wymrze śmiercią naturalną. Niektórzy twierdzą, że ponoć jeszcze gorsze są pluskwy. Choć z nimi nigdy się nie zetknęłam. Współczuję Ci, lecz wierzę, iż ze swoją wrodzoną energią szybko się z tym uporasz:). Całusy***.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie chciałabym się przekonywać co gorsze: pchły czy pluskwy...;-) masz rację z tymi etapami, teraz chyba jest drugi wysyp.... ale wszystko już posypane ziemią okrzemkowa i na razie jest ok.
      całsuki

      Usuń
  3. Jestem w szoku, że taka inwazja jest w ogóle możliwa - to faktycznie problem. Nie pomogę niestety, bo kompletnie nie mam doświadczenia z taką sytuacją. Nie ma jakiegoś proszku na same larwy? Ależ paskudztwo złośliwe. Trzymam kciuki za wytępienie jak najszybsze! Buziaki :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też byłam w szoku!!! sypię ziemią okrzemkową i chyba jest efekt!

      Usuń
  4. Mam psa, a nie wiem, jak wygląda pchła. Każde robactwo jest ciężkie do wytępienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja rtez do tej pory wiedziałm tylko w teorii..;-)

      Usuń
  5. Mycie podłóg i czego się da gorącą wodą ze sporą ilością detergentów i tak do skutku... Mi kiedyś kotek sprezentował taką atrakcję, co po domu na pół metra w górę skakała. Na szczęście wtedy mebli miałam niewiele.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no własnie, te meble!!! te zakamarki!!! gorąca woda pomaga na 100%.
      serdecznosci!

      Usuń
  6. O matko ,masakra jakaś!!! Ja nic nie doradzę w tej kwestii ;/
    Powodzenia w walce z insektami!
    Buziaczki ;0

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i masz babo placek- a jednak ten post mi się przyda bo wczoraj mój pan mąż przyniósł do domu pieska ;p

      Usuń
    2. no to super!!! życzę braku "dodatkowych atrakcji"!

      Usuń
  7. Nigdy nie miałam do czynienia z pchłami w domu, więc w kwestii pozbycia się tego paskudztwa niestety nie pomogę. Trzymam kciuki za szybką eksmisję robactwa. Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Biedaku... Zycze powodzenia w walce z wiatrakami!!! Bedzie dobrze, wytrwalosci!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki, wytrwałość będzie najważniejsza!

      Usuń
  9. O kurcze, z doświadczeń tego nie znam, na szczęście, ale pamiętam jak znajomi dostali od kogoś używaną kanapę i tam były pluskwy i to był dramat ... współczuje ci i trzymam kciuki za rychły koniec
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  10. Kochana! To małe piwo- pchły! Ja przywlokłam w walizce pluskwy!!!!! Byłam na eleganckim weselu w dworku pod Warszawą. Przyjechały w walizce. Wykluły się po kilku tygodniach.Gryzły tylko mnie. To był dramat.
    Z pchłami Sobie poradzisz! Na to są środki.Na pluskwy sprowadzałam z Francji bo nasze środki nie działały. Nawet nie chcę pisać co ja wyprawiałam z ubraniami i sprzętami. To był horror! Brrr
    Owocnej walki życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba mnie troszkę pocieszyłaś ;-))

      Usuń
  11. O kurczę...
    Niw wiem, u mnie wszystkie zwierze wpierw zakrapiane preparatami, a potem izolatka i dopiero na salony..
    Ale pchły niebezpieczne bo przenoszą tasiemca, walcz kochana, walcz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. walczę! pierwszy raz mnie to spotkało, a zwierzaków już trochę było....

      Usuń
  12. Mi pomogły pokruszone drożdże. Porozstawiałam w każdym pokoju i co jakiś czas zmieniałam je na świeże. Od tamtej pory nigdy domu się nie pojawiły

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o! tego to nie słyszałam! wypróbuję na pewno!

      Usuń
  13. Kochana dobrze działą zastosowanie olejku z drzewa herbacianego, tylko rozcieńczyć trzeba....znajoma ze studiów praktykę studencką robiła w schrnonisku i o tym mówiła...może pomoże przemycie np. podłóg w domu....a do tego środki owadobójcze z dobrego sklepu zoologicznego lub jakiegoś budowlanego
    Powodzonka w walce bo może być ciężka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. olejek herbaciany to dobra myśl- dzięki!

      Usuń
  14. ojej współczuje nie wiem jak się tego dziadostwa pozbyć!

    OdpowiedzUsuń
  15. OOOO w mordę!!! Aż spadłam z krzesła!!! To macie problem! Rety, nie znam żadnych sposobów, ale trzymam mocno kciuki za eksterminację!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też prawie spadłam, jak sobie to uświadomiłam!

      Usuń
  16. u mnie pchły były dwa razy - pierwszy raz przyniosłam je do domu wraz z przygarniętym kotkiem. wówczas samego kota potraktowałam którymiś z kropli aplikowanych na kark, a całe mieszkanie wyszorowałam, czego się nie dało wyszorować (kanapy na których kot uwielbiał się wylegiwać, szpary przy listwach podłogowych itp.) obficie psikałam środkiem w sprayu, przeznaczonym dla zwierząt. pamiętam, że chyba trzykrotnie powtarzałam całą operację (kropienie kota, szorowanie i psikanie mieszkania) w odstępach dwutygodniowych. pomogło na tyle, że przez 7 lat był spokój, do czasu drugiej inwazji. miała miejsce rok temu, gdy najprawdopodobniej przyniosłam na nogawce intruza od dokarmianych przeze mnie dzikusów. tym razem zareagowałam szybko - kot został pokropiony, a mieszkanie wypsikane tylko raz. do tej pory (minął ponad rok) żadnego niechcianego gościa nie zauważyłam.

    OdpowiedzUsuń
  17. Miałam pchły w domu dwa razy. Kilka lat temu przyniosły go koty, a w tym roku nowy piesek. Nie wpadaj w panikę, nie zjedzą cię jak myszy króla popiela :-) I za pierwszym razem i za drugim pomogło skropienie wszystkich zwierząt kropelkami na intruzy, wypranie w 60 stopniach psich i kocich poduszek i koców, a okolice legowisk oraz miejsc gdzie zwierzęta lubią spedzać czas spryskałam spreyem na pchły, takim zwykłym za kilka złotych. Z dnia na dzień było coraz lepiej, a po 2 tygodniach po pchłach nie było śladu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, ze u mnie też się tak skończy ;-)

      Usuń
  18. Trzymam kciuki za skuteczną eksterminację pchlich intruzów. W kwestii wytępienia niestety nie mam doświadczeń. Ściskam!!!!

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja też trzymam kciuki. Spodobała mi się metoda - "wyprowadzka". Ciekawe, czy ktokolwiek kiedykolwiek ją zastosował?

    OdpowiedzUsuń
  20. W domu nigdy nie miałam, ale w hucie, latem się pojawiały i cięły nas po nogach. Nie wiem skad się brały. Tylko, że tu sprawa była prosta, zamawiałam magika z pompką, wszytsko zlewał jakims płynem, a za 2 tygodnie powtórka.
    I tak praktycznie, co roku.

    W domu też wytępisz, byle stosować jakieś środlki. Pcvhła to nie ebola.

    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja tu czekam na wieści od Ciebie, a tu taka masakra! Środki są i działają, ale to trzeba przeprowadzić ze 3 ataki w odstępach czasowych. Nie pakuj jeszcze walizek! (zresztą pchły i tak by weszły...) ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. No i masz babko placek! Dzis i ja odkryłam pchłe na psie:/ pies dwukrotnie wymoczony w occie a jutro i tak bede u weta (z drugim psem)wiec sie dowiem co dalej:( polecasz cos konkretnego?
    Ratunkuu:((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pies na pewno musi zostać odpchlony- kopelki na kark, trzeba go przez jakis czas trzymac w miejscu, gdzie spadające z niego martwe ( podobno nie wszystkie takie są, dlatego warto zeby to było nie w domu) łatwo usunąć. I to powinno wystarczyc. jesli nie zdążyły się rozmnożyc i złożyć jaj w zakamarkach domu, to powinno być spoko. Ja kupiłam ziemię okrzemkową i co jakiś czas nacieram nia kota, profilaktycznie. Na razie mamy spokój.

      Usuń
    2. nakupiłam różnych magicznych preparatów, latam posypuje i pryskam heheh
      Jutro będę odkurzać, i pewnie zrobię jeszcze jedną rundkę pryskania odkurzania i mycia i będzie git;)
      Co Nas nie zabije to Nas wzmocni;)

      Usuń
  23. Odpowiedzi
    1. wygląda na to , że jest dobrze. Po gruntownym myciu, praniu i zaparowaniu podłóg pokazały się jeszcze raz: posypałam wiec wszystko ziemią okrzemkową ( mam szpary w podłogach, wiec tam sie gnieździły i tam też powchodziła ta ziemia- to taki biały proszek). Dodatkowo mam cały czas w kontaktach raidy na komary i mam wrażenie, ze to tez na nie działa. Ostatnią pchłe widziałam tydzień temu... mamn adzieję, ze juz po wszystkim... ;-))

      Usuń
  24. Uff..
    No to zwalczyłaś.. Na szczęście.. Ziemia okrzemkowa?

    OdpowiedzUsuń
  25. Serdecznie współczuję, kilka miesięcy temu miałem podobny problem. Początkowo próbowałem zaradzić temu samodzielnie, ostatecznie się poddałem i poprosiłem fachowców z http://abaddd.pl/zwalczanie-pluskiew/ o pomoc, oni poradzili sobie z problemem bezbłędnie. Polecam spróbować :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...